in

Włamał się do willi pod nieobecność właścicieli. Nagle usłyszał coś zza pleców i przeżył szok.

Śmiech to zdrowie i wie o tym każdy człowiek. Postanowiliśmy Wam nieco poprawić humory i sprawić, że na Waszych twarzach pojawi się uśmiech. W związku z tym opowiadamy pewną zabawną anegdotkę, która z pewnością poprawi Wam dzień.

Pewien złodziej od dłuższego czasu obserwował pewną zamożną willę. Gdy któregoś wieczoru, jej właściciele wybyli z domu, postanowił wykorzystać sytuację i zorientować się, na czym można zarobić. Ponieważ nie był to byle jaki włamywacz, szybko pokonał istniejący alarm i inne zabezpieczenia. Gdy już znalazł się w środku, w pewnym momencie, w głuchej ciszy usłyszał spokojny, stonowany głos mówiący:
„Jezus patrzy!”

Gdy złodziej obejrzał się za siebie, nikogo jednak nie dostrzegł. Lekko zdezorientowany stwierdził, że pewnie głos był wyłącznie jakimś wymysłem wyobraźni, dlatego powrócił do plądrowania willi. W pewnym momencie, po raz kolejny usłyszał, że: „Jezus patrzy!”.

W tej chwili strach wziął górę i złodziej zaczął intensywnie świecić latarką po wszystkich kątach pomieszczenia. W pewnym momencie mężczyzna zlokalizował miejsce, z którego dochodził ten dziwny głos. Z nieukrywaną ulgą i delikatnym rozbawieniem podszedł do klatki, w której znajdowała się papuga. Gdy mężczyzna podszedł bliżej, ptak grzecznie się przedstawił:
-„Jestem Mojżesz, papuga”.

Włamywacz nie mógł powstrzymać się od śmiechu, i maksymalnie rozbawionym tonem zapytał:
-„Kto normalny nazywa takim imieniem papugę?”

W jednej chwili mężczyzna usłyszał odpowiedź ptaka:
-„Dokładnie Ci sami ludzie, którzy nazwali swojego dobermana Jezusem”.