in

List z Mariupola doprowadza do łez. „Przepraszam, że nie mogłem jej uratować”

Atak Rosji na Ukrainę trwa już dwudziesty ósmy dzień. Ukraińcy dzielnie bronią swojej ojczyzny i nie mają zamiaru się poddać. Każdy ma nadzieję na to, że ten koszmar lada moment się skończy, jednak niestety póki co nic na to nie wskazuje.

W ostatnim czasie do sieci trafił poruszający list, który w momencie przykuł uwagę internautów. Trudno powstrzymać łzy, czytając tę wiadomość.

Wstrząsający list

Nie ma wątpliwości co do tego, że dramat, który rozgrywa się każdego dnia u naszych sąsiadów, rozdziera serce i sprawia, że trudno myśleć o czymś innym. Świadomość tego, że obok giną niewinni ludzie, jest niepojęta.

Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, co muszą czuć ludzie, którzy dowiadują się, że już nie zobaczą swoich bliskich. Po Internecie krąży list, którego adresatem jest syn zamordowanej kobiety.

„Dima, mama została zabita 9 marca 2022 roku. Zmarła szybko. Dom po niej spłonął. Dima, przepraszam, że nie mogłem jej uratować. Pochowałam mamę w pobliżu przedszkola” – możemy przeczytać w liście.

Kobieta zginęła w Mariupolu z rąk Rosjan. Do listu dołączono mapę, która pomoże synowi w odnalezieniu grobu swojej zmarłej mamy.

Źródło: o2.pl