in

Dariusz Piontkowski o kolosalnej zmianie w szkołach – Polacy łapią się za głowy.

Dariusz Piontkowski postanowił, że pora zabrać głos w bardzo ważnej sprawie dotyczącej uczniów. Powołał się przy tym na słowa byłej minister Anny Zalewskiej.

Nowy rok szkolny przyniósł wiele obaw i zmartwień w związku z pandemią koronawirusa. Choć minister podkreślał na każdym kroku, że placówki są przygotowane, rzeczywistość niemal od razu zaczęła pokazywać coś innego.

Dziennikarze Interii zapytali Dariusza Piontkowskiego o słowa, które padły z ust jego poprzedniczki, minister Anny Zalewskiej. Komentarz obecnego szefa resortu może ucieszyć wiele osób, innych zaś – rozczarować.

Dariusz Piontkowski o sytuacji w polskich szkołach

Minister jest zdania, że placówki miały wystarczająco dużo czasu na to, aby przygotować się na powrót uczniów. Dyrektorzy mogą korzystać z różnych rozwiązań, wszystko po to, aby zapewnić bezpieczeństwo, które w tych czasach jest najważniejsze. Według Dariusza Piontkowskiego opcja, którą zaproponowała Anna Zalewska jest możliwa. O czym mowa?

„Szybko powinniśmy zastanowić się nad skróceniem lekcji z 45 do 30 minut, gdyby sytuacja w szkołach była trudniejsza. Wówczas podział na pracę dwuzmianową byłby prosty, nikt nie kończyłby zajęć późno. 30 minut wystarczy na realizację podstaw programowych” – powiedziała była minister w rozmowie z dziennikarzami Interii.

Nauczycielom z pewnością się ten pomysł nie spodoba, ponieważ muszą wyrobić się z materiałem, a im krótszy czas lekcji, tym staje się to coraz bardziej nierealne. Na tym z kolei cierpią uczniowie. Dariusz Piontkowski zaznacza, że opcja skrócenia lekcji jest możliwa, owszem, ale nie zawsze będzie potrzeba korzystania akurat z tego rozwiązania.

„Doceniam inicjatywę minister Anny Zalewskiej i jej zaangażowanie. Warto jednak zaznaczyć, że chociaż godzina lekcyjna trwa 45 minut, to już w obecnym stanie prawnym, w uzasadnionych przypadkach, możliwe jest skrócenie czasu zajęć edukacyjnych do 30 minut” – mówi.

Źródło: Interia