in

Zabieg upiększający zamienił życie 37-latki w piekło. Wstrząsające zdjęcia „przed” i „po”

37-latce nie do końca podobało się, jak wygląda, dlatego uznała, że najwyższy czas coś z tym zrobić. Dziś żałuje tego, że postanowiła nieco dopomóc swojej urodzie. Gdyby tylko mogła cofnąć czas, cieszyłaby się, patrząc na siebie w lustrze. Dziś każdy dzień jest dla niej jak koszmar. Wszystko przez jedną złą decyzję. Przez zabieg postarzała się o 10 lat.

„Twarz skurczyła się jak u mumii” – rozpacza Rosjanka.

Teraz kobieta postanowiła ostrzec inne panie przed zabiegami upiększającymi. Czasami lepiej jest skupić się na akceptacji siebie zamiast na tym, aby poprawiać wszystko inne.

Zabieg, który zamienił życie w piekło

37-letnia Svetlana z Rosji któregoś razu zdecydowała się na zabieg upiększający, który miał sprawić, że będzie wyglądać o wiele młodziej. Jak twierdzi, stało się jednak coś zupełnie odwrotnego – zabieg doprowadził do prawdziwego dramatu, „nieodwracalnie postarzając ją o dziesięć lat”.

Rosyjska architekt podkreśla, że chirurg użył nowego leku podczas zabiegu, który doprowadził do zniszczenia kolagenu w twarzy, co sprawiło, że skóra zaczęła obwisać.

„Moja skóra obwisła jak szmata, twarz całkowicie oderwała się od czaszki. Zniknęło połączenie skóry z czaszką, tak zwane więzadła twarzy” – powiedziała kobieta, jak cytuje „Daily Mail”.

Sprawa trafiła do sądu. Rosjanka nie ma wątpliwości co do tego, że w wyniku zabiegu ucierpiało jej życie miłosne i kariera.

„To bardzo przerażające. Rozkładasz się i codziennie widzisz to w lustrze. To tak, jakby twoja twarz się roztapiała i nie możesz tego powstrzymać. Lekarze nie wiedzą, jak to leczyć” – powiedziała na rosyjskim kanale NTV.

Kobieta zdecydowała się na zabieg, ponieważ jej partner mówił, że wygląda staro i „znajdzie sobie młodszą modelkę”. Miało to być jednak mówione dla żartu.

Swietłana uznała, że może chłopak ma rację i skierowała się do chirurga. Partner zostawił ją tuż po operacji w marcu 2020 roku.

Specjalista zarzekał się, że nowy lek – Longidaza – zdziała cuda.

„Wieczorem podeszłam do lustra i zobaczyłam, że moja twarz zaczęła się zmieniać. Skóra pod moimi oczami wyschła i dosłownie opadła. Rano objętość wysuszonej tkanki pod oczami wzrosła jeszcze bardziej. Zachodziły gwałtowne zmiany, co godzinę zmieniała się moja twarz” – wyznała.

Swietłana dowiedziała się później, że lek ten nieodwracalnie „pożera tkanki”. Chirurdzy i okuliści nie mają wątpliwości co do tego, że zagrożona była nie tylko skóra kobiety, ale także jej wzrok.

„Musisz kochać siebie i mniej oglądać Instagrama”

Kobieta po zabiegu uznała, że nie będzie opuszczać domu, „żeby nikogo nie przestraszyć”.

„Teraz patrzę na moje zdjęcia i filmy sprzed zabiegu i widzę, że wszystko było dobrze.”

Każdy powinien przede wszystkim nauczyć się siebie akceptować. Jeśli nie kochamy siebie, zawsze będzie coś do poprawienia.

„Opowiadam tutaj swoją historię, aby ostrzec inne dziewczyny i kobiety… co może się z nimi stać. Nie można ślepo ufać lekarzom, nawet z wieloma kwalifikacjami. Musisz kochać siebie i mniej oglądać Instagrama, a nie słuchać ludzi, którzy mówią: „Starzejesz się”. Lepiej zestarzeć się z godnością i nic nie robić z twarzą” – dodała.

Longidazę stosuje się w Rosji i innych krajach od 15 lat w pulmonologii, urologii, a także w ostatnim czasie leczy się nim pacjentów z COVID-19. Twórcy leku są zdania, że ma on zastosowanie w kosmetologii.

Podziel się tą historią z innymi!

Źródło: o2.pl