in ,

Nie było go stać na lot do domu, więc wysłał się pocztą w pudle. Jego szalony plan prawie się udał

Biedny student 50 lat temu wysłał się pocztą z Australii do Wielkiej Brytanii, a teraz opowiedział, co z tego wynikło. Podróż zakończyła się szpitalem i przesłuchaniem agentów CIA, ale mężczyzna niczego nie żałuje. W końcu dotarł do celu.

Podróżnik Brian Robs mieszkający w Cardiff ma 76 lat, ale przyznaje, że jego życie mogło się skończyć w 1965 roku, kiedy w wieku 19 lat postanowił wrócić do domu z Australii w drewnianej paczce, pisze Daily Mail.

W tym czasie Brian brał udział w czymś, co obecnie nazywa się Work and Travel. Firma z Melbourne zaoferowała studentowi pracę i zapłaciła za zakwaterowanie. Robs musiał tylko zaoszczędzić pieniądze na bilety i być gotowy do pracy poza domem.

Na bilet do Wielkiej Brytanii Brian zdołał uskładać pieniądze i zaczął pracę, lecz po jakimś czasie stęsknił się za domem i chciał już wrócić. Niestety kilka rzeczy uniemożliwiło mu powrót do domu: po pierwsze facet musiał zapłacić odszkodowanie firmie, w której pracował, a po drugie kupić bilet do domu.
“Żeby kupić bilet do domu, musiałbym pracować kilka lat. Nie chciałem tego znosić. Wpadłem na pomysł, żeby wysłać siebie pocztą do domu. Poprosiłem moich przyjaciół, Paula i Johna o pomoc.” – mówi Brian.

Brian pracował z Irlandczykami Paulem i Johnem, których starał się namówić, by pomogli mu w przygodzie. Paul był za, ale John z początku stanowczo odmówił. Niemniej jednak obaj Irlandczycy pomogli. Jeden z nich miał dostęp do maszyny do pisania i wypełnił wszystkie dokumenty wysyłkowe. Zgodnie z planem Brian miał się ukryć w zabitej deskami drewnianej skrzyni z młotkiem. Na londyńskim lotnisku Heathrow, miał zdjąć wieko, wyskoczyć z pudełka, przeskoczyć przez płot i dotrzeć do rodzinnego miasta.

Wreszcie dokumenty zostały skompletowane, młotek i skrzynia były na swoim miejscu. Brian musiał wziąć środki przeczyszczające na kilka dni przed rozpoczęciem wyprawy, aby wcześniej oczyścić żołądek. Przez chwilę wszystko szło zgodnie z planem.

Paul i John życzyli swojemu zdesperowanemu przyjacielowi powodzenia, zamknęli wieczko pudełka i wysłali go pocztą na lotnisku w Melbourne. Pudełko z Brianem czekało w magazynie na swój samolot przez kilka dni, niemniej jednak plan i tak się nie powiódł.

Samolot okazał się przepełniony, więc obsługa lotniska musiała odłożyć pudło na kolejny lot – który poleciał do Wielkiej Brytanii ale z przesiadką w Los Angeles.

“Myślałem, że jadę do Europy, ale tak nie było.”

W sumie Brian spędził w pudełku 96 godzin (cztery dni). Z powodu braku świeżego powietrza i przestrzeni, facet szybko stał się słaby, nie rozumiał, co się dzieje i gdzie jest. Kiedy samolot wylądował w Los Angeles, obsługa w wyniku podejrzeń otworzyła pudło. Do tego czasu Brian nie był w stanie otworzyć wieka młotkiem z powodu osłabienia.

“Słyszałem, jak ktoś krzyczy: „Jest ciało!” – wspomina Robs.

Mężczyzna cudem to przeżył. Natychmiast zabrano go do pobliskiego szpitala, gdzie dochodził do siebie przez pięć dni. Odwiedzili go również przedstawiciele CIA, którzy uważali, że Brian jest szpiegiem. Na szczęście dla podróżnika wszystko skończyło się dobrze i szef FBI zorganizował podróż studenta do domu.

W wieku 76 lat bohater tej opowieści żałuje tylko jednego – że stracił kontakty z Paulem i Johnem, nie wie, jak ich znaleźć, ale bardzo chciałby to zrobić.

“Gdybym ich spotkał, przeprosiłbym za wciągnięcie ich w to wszystko. Bardzo za nimi tęskniłem, kiedy wróciłem do domu. Postawiłbym im po prostu drinka.”

Trudno sobie wyobrazić, jakie to uczucie, gdy Brytyjczyk tak długo siedział w pudle. Najwyraźniej nie miał problemów z klaustrofobią. Pomimo trudności Brian pokonał olbrzymi dystans, lecąc z Australii do Anglii za darmo.