in ,

Mężczyzna puścił bąka przy policjantach. Sprawa trafiła do sądu – wyrok nie mieści się w głowie

Razem z pandemią koronawirusa przyszły nowe zalecenia i nowe zakazy. Za łamanie przepisów grożą wysokie kary, których z pewnością nikt z nas nie chciałby otrzymać. Wydawałoby się, że dostaniemy ja za coś, co faktycznie jest przewinieniem.

Ten mężczyzna jednak przekonał się na własnej skórze, że można dostać mandat za… puszczenie bąka! Coś takiego po prostu nie mieści nam się w głowie.

1 kwietnia 2020 roku, w czasie gdy panowały sztywne zasady dotyczące zapobiegania rozprzestrzenianiu się koronawirusa, doszło do absurdalnej sytuacji. Aleksander B. puścił bąka w trakcie, gdy był legitymowany przez policję. Według władz “przemieszczał się bez celu” w czasie, gdy zalecane było pozostanie w domu.

W normalnych warunkach mężczyzna dostałby grzywnę 500 złotych i byłoby po sprawie. Jednak dla funkcjonariuszy policji sprawa skomplikowała się w chwili, gdy Aleksander B. puścił bąka. Za “nieobyczajowy wybryk” groziło mu nawet miesiąc aresztu. Sprawa trafiła do sądu.

W poniedziałek zapadł wyrok – mężczyzna musi wyrobić 20 godzin prac społecznych. To z pewnością najbardziej surowa kara, jaką ktokolwiek dostał w trakcie trwania pandemii.

Wyrok ten jest “wyrokiem nakazowym”, to znaczy, że obyło się przy jego wydawaniu bez świadków, rozprawy czy oskarżonego. Jeśli tylko oskarżony zdecyduje się na zgłoszenie sprzeciwu, dojdzie do zapadnięcia nowego wyroku, który być może będzie się różnił od poprzedniego.

Podziel się tą niewiarygodną historią ze swoimi znajomymi!

Źródło: fakt.pl