in

Spora część uczniów musi spełniać szokujący wymóg, aby móc chodzić do szkoły. Lekarze łapią się za głowy.

Uczniowie od początku września uczęszczają do szkół. W wyniku pandemii koronawirusa konieczne jednak było wprowadzenie zasad, które mają zapewnić wszystkim bezpieczeństwo.

Coraz częściej pojawiają się sytuacje, które można by uznać za absurdalne. Najgorsze jest to, że zdanie Ministerstwa Edukacji Narodowej i lekarzy są różne, więc rodzice, nauczyciele i uczniowie rozkładają ręce.

Zasady reżimu sanitarnego w szkołach obejmują między innymi częstsze mycie rąk, dezynfekcję i przebywanie w mniejszych grupach podczas przerw. Rodzice mogą przyprowadzać do szkoły tylko zdrowe dzieci. Jak można się domyślić, ten przepis doprowadza do niebywałych historii.

Katar – alergia czy koronawirus?

Gazeta Wyborcza poinformowała o przypadku pani Doroty z Rzeszowa, która parę dni temu dostała telefon ze szkoły. Okazało się, że córka ma katar, co uniemożliwia jej dalsze przebywanie w placówce. Co więcej, dyrekcja szkoły postanowiła, że każdy uczeń, który ma alergię, musi posiadać zaświadczenie od lekarza. W innym razie konieczny jest powrót do domu.

“Poprosiłam, żeby zmierzono jej temperaturę. Bo katar ma stale, choć nie ma alergii. Gdybym nie przyprowadzała jej do szkoły zawsze, kiedy smarka, musiałabym starać się o nauczanie indywidualne dla niej albo sama zająć się nauczaniem domowym” – opowiada pani Dorota, której córka ma wadę układu oddechowego.

Dziewczynka miała tylko katar, jednak to było równoznaczne z tym, że nie może brać udziału w zajęciach. Dyrektorka szkoły wyjaśnia:

“Dzieci mają być w szkole zdrowe, bez żadnych objawów choroby, kataru, kichania, chyba że dziecko ma alergię i mamy zaświadczenie od lekarza. Sama jestem alergikiem, więc rozumiem to doskonale. Są różne wady, wszystko to rozumiemy. Wystarczy, że lekarz rodzinny wypisze zaświadczenie, rodzic je nam dostarczy i nie ma problemu. Będzie zaświadczenie, dziecko może smarkać cały rok”

Stanowisko Ministerstwa Edukacji Narodowej i lekarzy

Co więcej, stanowisko dyrektorki jest podtrzymywane przez MEN, które podkreśla, aby szkoły honorowały zaświadczenia lekarskie o alergii, kiedy w placówce pojawia się dziecko np. z katarem siennym.

“W przypadku kiedy w szkole/przedszkolu pojawia się dziecko z objawami charakterystycznymi dla alergii w postaci kataru siennego, należy honorować zaświadczenie lekarskie potwierdzające alergię u dziecka. W przypadku kiedy w szkole pojawia się dziecko z zaświadczeniem od lekarza, iż jest zdrowe i może uczęszczać na zajęcia, należy takie zaświadczenie honorować. Lekarz na podstawie wywiadu oraz badania przedmiotowego i podmiotowego dziecka posiada kompetencje, aby dokonać rzetelnej oceny jego stanu zdrowia” – brzmi stanowisko MEN.

Nietrudno sobie wyobrazić, jakie w związku z tym są kolejki do lekarzy, według których z kolei takie zaświadczenia są pozbawione sensu. Nie da się przeprowadzić wystarczającej ilości badań odnośnie alergii w gabinecie lekarskim.

“Zaświadczenia o stanie zdrowia na potrzeby placówek oświatowych wystawia się jedynie wówczas, gdy stan zdrowia dziecka wymaga specjalnego traktowania, np. specjalnej diety lub zwolnienia z niektórych zajęć WF, a tutaj takie przesłanki nie występują” – przekazuje dr n. med. Artur Bijoś, konsultant w dziedzinie pediatrii dla województwa podkarpackiego.

Źródło: Gazeta Wyborcza