in

Poprosiła kierowniczkę o urlop, by móc opiekować się umierającym dzieckiem. Odmówiła jej i kazała przyjść do pracy

Może niektórym wydać się to dziwne, ale w życiu są rzeczy ważniejsze niż praca…

Gdy chorują nam bliscy chcemy być z nimi i się nimi zająć. Wszystko wtedy schodzi na dalszy plan. Przynajmniej dla nas, bo jak się okazuje dla kogoś z boku nawet to, że umiera Ci syn, może nie być wystarczającym powodem, by nie przyjść do pracy…

Crystal Reynolds Fisher pracuje w supermarkecie PS Food Mart w Albion w stanie Michigan. Kilka dni temu napisała do menadżera, że wnioskuje o urlop, ponieważ stan jej syna się pogorszył. Opisała potem zaistniałą sytuację na facebooku.

„Więc mój syn leży pod aparaturą podtrzymującą życie, a ja poinformowałam szefa 48 godzin wcześniej, że nie będę w stanie pracować dopóki mój syn nie zostanie odłączony od aparatury, a oto co mi odpisała.” 

Menadżerka, Dawn, odpisała chłodno: „Tak nie robimy u nas, nie bierzemy sobie urlopu kiedy chcemy, więc rozumiem, że odchodzisz z pracy”, a potem jeszcze odpisała: „skoro nie możesz przyjść do pracy to znaczy, że odchodzisz”. 
 
Crystal wyjaśniła, że poinformowała o wszystkim z wyprzedzeniem, na co jej menadżerka znowu odpisała: „Koniec dyskusji. Jeśli jutro nie przyjdziesz to rozumiem, że odchodzisz z pracy”. 

Crystal tłumaczyła ponownie, że nie chodzi o zwykłą wizytę u dentysty czy okulisty, tylko o życie dziecka, a na to menadżerka odpisała, że Crystal dramatyzuje. 
 
Crystal zapytała więc wprost, czy gdyby ona miała dziecko w takim stanie to czy by przyszła do pracy. Dawn odpisała: „Tak, przyszłabym. Mam rachunki do zapłacenia i dodatkowo to zajęłoby moje myśli. Nie można tutaj przychodzić kiedy nam się podoba. Jutro i w poniedziałek ktoś Cię zmieni. Twój syn jest w najlepszym miejscu w jakim może być. A ja odpowiadam za sklep i na tym się skupiam.”
 
Crystal skontaktowała się z przełożonymi Dawn. Przedstawiciele firmy wystosowali oficjalną odpowiedź na Facebooku: 
 
„Zbadaliśmy zgłoszony nam problem dotyczący odrzucenia wniosku o urlop przez jednego z naszych menedżerów. Stwierdziliśmy, że sytuacja nie była dobrze rozwiązana, zabrakło empatii, które cenimy w naszej społeczności. Jest nam przykro. 
 
Podjęliśmy szybkie działania i ten menedżer nie jest już zatrudniony przez PS Food Mart. Potwierdziliśmy również naszemu pracownikowi, że w tym, trudnym okresie będzie mogła poświęcić dziecku cały swój czas. Chcielibyśmy podziękować opinii publicznej za troskę.” 
 

 
Sprawa nabrała rozgłosu i firma nie miała specjalnego wyboru jak oficjalnie wyrazić zrozumienie. Ale komentujący potwierdzali podobne zachowania i to wyraźnie polityka firmy. Cóż żyjemy w świecie, w którym uwiązani jarzmem rachunków musieliśmy zmienić priorytety…