in

Sytuacja w Karpaczu jest niepokojąca – aż włosy jeżą się na głowie. To może skończyć się tragicznie!

Karpacz to perełka Dolnego Śląska i jedno z najpopularniejszych miejsc turystycznych w kraju, dlatego co roku możemy zobaczyć tam tłumy urlopowiczów, jednak w obecnych czasach taki widok może niepokoić.

Karpacz to idealna alternatywa dla Zakopanego. Ta urokliwa miejscowość znajduje się na Dolnym Śląsku i od lat przyciąga turystów. Tak też było i w tym roku, ale obecnie sytuacja jest poważna – w kraju nadal panuje epidemia koronawirusa. Niestety większość z nas już o tym totalnie zapomniała, a tłum ludzi może być przecież ogromnym zagrożeniem dla zdrowia.

Tłumy pojawiły się nie tylko w samym mieście, ale także przy wejściu na Kopę. Przedsiębiorcy turystyczni byliby zapewne bardzo zadowoleni, gdyby to była normalna sytuacja, ale w czasach epidemii to, co się tam dzieje, jest naprawdę bardzo niepokojące.

Na profilu Nowiny Karpacz możemy znaleźć zdjęcia, gdzie widać jak turyści stoją w gigantycznej kolejce i kompletnie nie przejmują się przestrzeganiem zasad. Nikt nie trzyma społecznego dystansu, a osób w maseczkach w zasadzie nie widać. Takie podejście może być powodem powstania nowego ogniska epidemii.

– „Koleżanka oprowadzająca turystów po Ogrodzie Japońskim Siruwia, który zazwyczaj jest spokojnym zakątkiem, mówi, że do wejścia ustawiają się grupy po 200 osób” – napisała do Wirtualnej Polski jedna z turystek przebywających w Karpaczu.

Źródło: Wirtualna Polska