in

Ojciec czwórki dzieci umierał w szpitalu. To przerażające, co musiały zrobić, aby zobaczyć tatę przed śmiercią

Tata czwórki małych dzieci cierpi na chorobę, która powoli go zabija. Niedawno dowiedział się, że nie uda mu się wygrać tej walki, więc poprosił swoje ukochane maluchy o spotkanie, które miało być ostatnim. Nikomu nie przyszło do głowy, czym to się skończy. To nie do wiary, co musiały zrobić.

Mężczyzna wiedział, że jest chory na nowotwór, z którym nie uda mu się wygrać. Jego ostatnim życzeniem było spotkanie z synami. Przebywał on w szpitalu, osamotniony i zrezygnowany, a widok jego ukochanych pociech był jedynym, który mógł mu sprawić taką radość. Nie spodziewał się jednak, jak wielką cenę przyjdzie im za to zapłacić.

Chciał przed śmiercią tylko zobaczyć swoich synów

Mark Keans, 39-latek z Australii, to pacjent w stanie paliatywnym. Lekarze ze szpitala w miejscowości Brisbane w stanie Queensland zrobili wszystko, co w ich mocy, aby mężczyzna stanął na nogi. Niestety, okazało się, że nie ma na to szans. 39-latek usłyszał o tym, będąc z dala od swojej rodziny. Miał umierać samotnie. Jego ostatnim życzeniem było spotkać się ze swoją rodziną. Nie było to jednak takie proste.

Z powodu pandemii koronawirusa trzeba liczyć się z bardzo sztywnymi procedurami na całym świecie. Przekonał się o tym umierający mężczyzna, który chciał tylko zobaczyć swoje pociechy. Okazało się, że jego życzenie bardzo dużo kosztuje, dosłownie – rodzina musiała zapłacić około 9 tysięcy dolarów australijskich, czyli 43 tysiące złotych.

Obywatele nieraz prosili rządzących o to, aby uporczywa restrykcja została zniesiona, jednak nic z tego. Poza tym, śmiertelnie chory pacjent usłyszał, że będzie mógł zobaczyć tylko jedno z czwórki swoich dzieci. Internauci usłyszeli o tragedii rodziny i zorganizowali zbiórkę. Szybko udało się zdobyć potrzebną kwotę, a nawet nadwyżkę, która umożliwiła mężczyźnie ostatnie spotkanie z rodziną i zapewnienie rodzinie zaplecza finansowego.

Zbiórka została wsparta nawet przez premiera Australii, Scotta Morrisona. Władze stanu ostatecznie zgodziły się na to, by mężczyzna spotkał się z całą swoją rodziną – każdy z jej członków musiał założyć kombinezon ochronny i odbyć dwutygodniową kwarantannę.

Nie ma wątpliwości co do tego, że to nie jedyna historia, gdzie jakaś rodzina zmaga się ze skutkami obowiązkowej izolacji.

Źródło: o2.pl