in

Rodzina mieszka w starym autobusie aby zaoszczędzić na czynszu. Jego praktyczne wnętrze zachwyca

Kiedy nie zarabiasz dużo, większość Twoich zarobków pochłaniają koszty mieszkania.

A Brian i Starla Sullivan mieli dość takiego życia.

Stale brakowało im pieniędzy. Sullivanowie mieszkali ponad godzinę drogi od pracy Briana. Nie było go w domu 10 godzin, a musiał brać dodatkowe godziny tylko po to, by mogli związać koniec z końcem.

Starla opowiada, że ona i ich dwaj synowie, wtedy 3-letni Charlie i 2-latek Henry, prawie nie widywali ojca.

Ponadto czynsz, który płacili za mieszkanie pochłaniał większość dochodów. Po opłaceniu rachunków ledwo wystarczało im na skromne jedzenie. Sullivanowie byli zmęczeni poświęcaniem czasu i pieniędzy.

Więc zdecydowali się na radykalna zmianę. Po obejrzeniu dziesiątek filmów na YouTube na swoje nowe lokum wybrali… autobus.

Kupili stary egzemplarz za 2 800 $.

Następnie wydali 30 000 $ na renowację pojazdu, który miał stać się ich nowym domem.

„To wydaje się niedorzeczne, ale to po prostu działa.”

Starla mówi, że ich dom ma wszystko, czego potrzebują.

„Chciałam poczuć się jakbym mieszkała w małym domku, a nie w autobusie” – powiedziała Starla.

Mają dwie sofy, które zamieniają się w pełnowymiarowe łóżko.

Chłopcy także dysponują wygodną przestrzenią

Mają w pełni funkcjonalną kuchnię z piekarnikiem i kuchenką mikrofalową oraz zlewozmywakiem.

Jest też mały kominek do ogrzania się.

Jest tam toaleta kompostowa i prysznic z metalową wanną.
 

Sullivanowie twierdzą, że zyskali około jedną trzecią wydatków w porównaniu do okresu, gdy wynajmowali mieszkanie.
 
Teraz wydają 500 dolarów miesięcznie na wynajęcie miejsca parkingowego, za mieszkanie płacili 1500 $ miesięcznie.
 

 
Koszty mediów również zmniejszyły się o około jedną trzecią.
 
Wykorzystują nadwyżkę pieniędzy, by spłacić długi i kredyty studenckie, kupić to, czego potrzebują i jeść to, na co mają ochotę.
 
Ale życie w autobusie nie jest takie łatwe. Po drodze napotkali pewne problemy.
 

 
Kiedyś rury zamarzły, nie mieli bieżącej wody, zabrakło im gazu w butli w środku nocy, a także raz wysiadła instalacja elektryczna.
 
Ale Starla mówi, że nie zrezygnują z takiego życia.
 
Uważa, że ​​autobus wystarczy im nawet wtedy, gdy chłopcy będą dorastać. Mówi, że nigdy nie wrócą do tradycyjnego życia.
 

 
Rodzina pieszczotliwie nazywa swój 40-metrowy, zasilany energią słoneczną, autobuso-domek „Wielką Berthą”.
 
Brian mówi, że zmiany dały im bardzo wiele.
 
„Dały nam wolność finansową, więcej czasu, swobodę wyboru miejsca, w którym chcemy żyć. Ale najważniejszą rzeczą w życiu są ludzie, a spędzanie jak najwięcej czasu z rodziną, było dla nas absolutnym priorytetem.”
 
„Uznaliśmy za bezsensowne poświęcanie się pracy, by móc zapłacić za styl życia, którego nie chcieliśmy. [..]
Mamy mniej miejsca, mniej rzeczy, mniej stresu, mniej czasu poświęcamy na sprzątanie. Za to mamy więcej czasu na cieszenie się życiem i naszymi dziećmi.”

 
Co myślicie o takim rozwiązaniu. Moglibyście tak żyć?