in , ,

Prezydent zapowiedział rozstrzeliwanie osób, które nie stosują się do zaleceń. Rygor w tym kraju szokuje.

Zalecenia, które mają pomóc w zapobieganiu rozprzestrzeniania się koronawirusa, dotyczą ludzi na całym świecie. Poszczególne kraje różnią się jednak między sobą, jeśli chodzi np. o kary za złamanie zakazów.

Ciekawym przykładem z pewnością są Filipiny. W tym kraju podejście do koronawirusa i zaleceń jest niezwykle rygorystyczne. W grę nie wchodzi tylko mandat, ale nawet utrata życia.

,,Osoby, które nie będą się stosowały do ograniczeń wprowadzonych ze względu na epidemię koronawirusa, mogą zostać zastrzelone” – zapowiedział prezydent Filipin Rodrigo Duterte podczas telewizyjnego orędzia. Jego słowa zacytowała agencja Reutera.

„Robi się coraz gorzej, więc jeszcze raz mówię, jak poważny jest problem” – powiedział Duterte.

,,Wydałem rozkazy policji i wojsku: jeśli będą kłopoty i opór, a ich życie zostanie zagrożone, mają strzelać tak, by zabić.”

Prezydent nie boi się wydawać rygorystycznych poleceń. Orędzie pojawiło się po tym, jak mieszkańcy biedniejszych dzielnic rozpoczęli protesty przeciwko niewystarczającej pomocy żywnościowej, jaką oferuje rząd.
 
Szef krajowej policji powiedział w czwartek, że według policji Duterte chciał tylko przekazać, jak poważny jest problem i że na pewno nie dojdzie do rozstrzelania.
 
Jednak nie okazało się to prawdą. Doszło do zastrzelenia 63-latka.To pierwsza osoba, która została zastrzelona. Podobno mężczyzna zagroził policji nożem i był bardzo agresywny po tym, jak rozkazano mu założyć maskę. Wtedy policja zdecydowała się użyć broni.
 
Na Filipinach potwierdzono jak dotąd ponad 2,6 tys. zarażenia koronawirusem.