in

Półnaga błąkała się przez miesiąc po lesie. Policja szukała jej ciała w zupełnie innym miejscu.

To, co spotkało studentkę Lisę Theris brzmi jak scenariusz kiepskiego filmu. Ale wydarzyło się naprawdę.

Lisa umówiła się ze znajomymi. Ci jednak nie uprzedzili jej o swoich planach. Mieli zamiar dokonać włamania. Gdy Lisa usłyszała o tym szalonym pomyśle, natychmiast go oprotestowała, ale znajomi nie zamierzali jej odpuścić. Znała już ich plan więc musiała także się włamać i być równie winna, by ich nie wydać.

Lisa nie chciała brać udziału w przestępstwie.

Jechała vanem razem ze znajomymi do miejsca przestępstwa. Mieli zamiar okraść domek myśliwski w lesie. Kiedy się zatrzymali przed ogrodzeniem, Lisa otworzyła drzwi i uciekła. Jeden z nich wyskoczył za nią i oddał strzał.

Biegła przed siebie i nie zatrzymywała się przez długi czas, co chwila zmieniając kierunek dla zmylenia ewentualnej pogoni. Gdy wreszcie zabrakło jej sił i zorientowała się, że nikt nie nadbiega zrozumiała, że wbiegła w głąb lasu i nie ma pojęcia, w którą stronę jest droga.

Rozpaczliwie usiłowała znaleźć wyjście z lasu, ale zupełnie zabłądziła. Błąkała się po lesie przez wiele dni, które zamieniły się w tygodnie. Jadła tylko leśne owoce i grzyby, piła wodę z potoku i spała na trawie. Przerażona omal nie zwariowała ze strachu nocą.

Tymczasem znajomi Lisy przesłuchani przez policję, przekonani, że ona nie żyje, zaczęli się nawzajem oskarżać o zamordowanie jej. Policja szukała więc tylko ciała Lisy i to w zupełnie innym miejscu… Ich zeznania wprowadzały w błąd policję, która przez wiele tygodni szukała ducha.

Rodzina dziewczyny była przekonana, że Lisa nie żyje.

Po 25 dniach Lisa wyszła z lasu. Szła, słaniając się, wzdłuż autostrady, gdy zobaczyła ją jadąca kobieta.

Lisa była w bardzo złym stanie. Schudła 20 kilogramów, miała skołtunione włosy, na stopach rany. Była pogryziona przez insekty na całym ciele.
 

 
Taką historię Lisa opowiedziała mediom po wyjściu ze szpitala. Jednak w całej sprawie pojawiło się kilka nowych faktów i wątpliwości, na temat których Lisa milczy.
 
Obszar lasu, w którym przebywała przez blisko miesiąc wynosił niespełna 2 kilometry. Taką odległość można pokonać w ciągu jednego dnia. Okazało się także, że Lisa nie była kryształowa. Przed zniknięciem miała sprawę sądową za zakłócanie porządku, mogła zostać ukarana grzywną, ale do drugiej rozprawy nie doszło, ponieważ zniknęła.
 
Wiele osób podaje w wątpliwość, że 25 dni błąkała się po tak małym skrawku lasu.
 
Niewykluczone jednak, że była pod wpływem amfetaminy i po zaprzestaniu jej działania mogła być zupełnie zdezorientowania. Nie wiadomo jak długo wcześniej ją zażywała. Lisa może także cierpieć na chorobę dwubiegunową. Ma również dużą wadę wzroku, a była bez okularów. Niewielkie sankcje, które jej groziły za zakłócanie porządku także raczej nie były przyczyną jej celowego zniknięcia. Stan jej ciała nie podważa tego, że rzeczywiście spędziła ten czas w trudnych warunkach.
 
Ale chyba jeszcze nie wiemy wszystkiego. Lisa nie udziela wywiadów. Policja nie zamknęła śledztwa i próbuje ustalić prawdziwy przebieg wydarzeń.