in

Kobieta w ciąży kładzie prochy dzieci na brzuchu. 14 lat temu podjęła decyzję, której żałuje do dziś

W 2003 roku, kiedy to Boże Narodzenie było coraz bliżej, młoda jeszcze Erin Weaver podjęła decyzję, która na zawsze zmieniła jej życie w koszmar.

Mark Fregia, jej ówczesny dość agresywny partner, któregoś dnia zapytał, czy może wybrać się z dziećmi na świąteczne zakupy. Choć kobieta miała pewne obawy, zdecydowała się wydać zgodę, ale dla pewności postanowiła jechać razem z nimi. Jeszcze wtedy nie przypuszczała, jak wielka tragedia i trauma spotka ją za kilkadziesiąt minut.

Mały Devlin miał wtedy sześć lat, a jego młodsza siostra Dealina zaledwie dwa. Już na początku podróży kobieta zorientowała się, że Mark zachowuje się dziwnie. W pewnym momencie, zamiast kierować się do centrum miasta, bez słowa, gwałtownie skręcił w kierunku autostrady.

Gdy po paru chwilach znalazł się na drodze szybkiego ruchu, wyjął kanister benzyny i oblał nią kobietę wraz z dziećmi. Zanim zdążyła w jakikolwiek sposób zareagować, odpalił zapałkę i bezbronni stanęli w płomieniach. Mężczyzna natychmiast zbiegł, pozostawiając Erin walczącą o życie swoje i dzieci.

Niestety, gdy ratownicy dotarli na miejsce, dla malutkich aniołków było już za późno. Sama Erin trafiła do szpitala, gdzie przeleżała blisko dwa miesiące w śpiączce. Gdy się przebudziła, okazało się, że ma prawie 85% poparzeń całego ciała.

Sprawca tego okropnego czynu został skazany prawomocnym wyrokiem sądu na podwójne dożywocie, jednak nic nie jest w stanie ukoić potwornego bólu, jakim jest strata dwójki malutkich i bardzo ukochanych dzieci. „Byłam bardzo zagubiona. Nie wiedziałam jak mam żyć, bez bycia matką. Przez prawie sześć lat płakałam dzień w dzień…” – wspomina kobieta.

Następne lata przepełnione były marzeniem o dziecku. Niestety nie było nikogo, kto zainteresowałby się kobietą. Aż do momentu, gdzie pewien mężczyzna pokochał Erin, bez względu na jej wygląd. Pokochał ją za osobowość. Tuż przed czterdziestymi urodzinami kobiety, ta dowiedziała się, że jest w ciąży!

Podczas oczekiwania na dziecko, Erin kładła na brzuchu prochy swoich zmarłych tragicznie dzieci, mając nadzieję, że te nawiążą nić porozumienia z nienarodzoną jeszcze siostrą. Choć brzmi to dość makabrycznie, kobieta głęboko wierzyła, że takie rozwiązanie z pewnością pomoże.

Po kilku miesiącach na świecie pojawiła się Kealani, co oznacza „białe niebo”. Kobieta utrzymuje, że to właśnie córka sprowadza ją na ziemię, gdy tej chce się płakać. Choć nigdy nie zapomni o swoich zmarłych dzieciach, stara się dać maksymalne szczęście najmłodszej córeczce.

Źródło i Fotografie: facebook, timesheraldonline