in

To, co ten pies nosi w swoim ciele zszokowało lekarzy – Nie widzieli dotąd czegoś takiego!

Ten biedny psiak nie miał łatwego życia. Żył na ulicy, zapewne został porzucony, potem trafił do schroniska, do którego lepiej pasowałaby nazwa „umieralnia”.

Panują tu proste zasady. Psiak ma kilka dni by oczarować potencjalną, nową rodzinę. Jeśli nikt go nie weźmie, dostaje śmiertelny zastrzyk…

Co gorsze nie ma znaczenia fakt czy pies jest chory, czy całkowicie zdrowy…

Gilbert akurat był chory i to bardzo poważnie, co minimalizowało jego szanse do zera.

Gilbert akurat był chory i to bardzo poważnie, co minimalizowało jego szanse do zera.

Jakimś cudem o jego sytuacji dowiedziała się organizacja wspierająca psiaki tej konkretnej rasy „Tickled Pink Weimaraner Rescue”.

Opłaciła konsultacje u najlepszych weterynarzy. Rokowania był niepewne, ale wtedy wydarzyła się scena, która ścisnęła za serce wolontariuszy organizacji. Mimo, że guz urósł o kilogram i psiak nie miał już siły chodzić. Podniósł się resztkami sił, zbliżył do wolontariuszy, którzy z nim byli, podniósł łapkę i pomachał ogonem.
 
Dla nich to był znak, że chce żyć, chce walczyć.
 

 
Udało się zebrać dość pieniędzy, by umożliwić Gilbertowi tę walkę o zdrowie i życie.
 

 
To był trudna operacja. Udało się usunąć guz w całości. Ale z rakiem nie ma żartów. Dużo czasu musi upłynąć by mieć pewność, że Gilbert wyzdrowiał.
 
Jego opiekunom wystarczy jednak radość psiaka. On po prostu cieszy się, że żyje.
 

 
W dodatku niedługo po operacji znalazł dom i jego szczęście było nie do opisania.
 

 
To smutne, że w wielu przypadkach życie zależy od pieniędzy. Ale pocieszające jest to, że ludzie potrafią wspierać nawet tych, którzy ich nie mają.
 

 
Jeśli podobał Ci się ten artykuł , podziel się nim!