in

Poznaj niezwykłą historię 17-latki uwięzionej w ciele niemowlaka.

W 1998 roku w Singapurze urodziła się Pei Shen Teo. Od początku była bardzo chorowitym dzieckiem, jednak wraz z upływem czasu lekarze odkrywali coraz gorsze schorzenia i stawiali coraz straszniejsze diagnozy.

Jej kończyny od urodzenia były o wiele krótsze niż u innych niemowlaków. W końcu lekarze odkryli powód: mukopolisachrydoza III. To wrodzone zaburzenia w ośrodkowym układzie nerwowym, które upośledzają również kości narządów.

Kiedy dziewczynka skończyła 3 miesiące przestała rosnąć. Jej mózg dalej się rozwijał, jednak ciało zostawało w tyle. Rodzicie byli zrozpaczeni, jednak nie poddawali się i walczyli o zdrowie swojej córki.

Gdy okazało się, że współczesna medycyna w żaden sposób nie może pomóc małej Pei Shen, jej mama i tata postanowili, że zrobią wszystko, aby ich córeczka pomimo choroby miała szczęśliwe dzieciństwo. Było im bardzo ciężko, ponieważ dziewczynka wymagała 24 godzinnej opieki. Jej płuca były bardzo słabo rozwinięte, więc mała musiała przez cały czas nosić specjalną maskę.

Matka zrezygnowała z pracy, całkowicie poświęcając się swojej córeczce. Utrzymywali się tylko z pracy ojca, który jeżdżąc taksówką nie zarabiał zbyt wiele. Zdecydowanie za mało, aby wystarczyło na kosztowne leczenie. Rodzina popadła w poważny kryzys finansowy. Tymczasem małej Pei przybywało lat, jednak cały czas wyglądała jak niemowlę.

Inne dzieci odtrącały ją i nie chciały się z nią bawić. To bardzo bolało jej matkę, która wiedziała, że jej córeczka wcale nie odstaję intelektualnie od swoich rówieśników. Rodzice chcieli nawet, aby mała chodziła do specjalnej szkoły dla dzieci niepełnosprawnych, jednak okazało się, że jest stan jest zbyt poważny.

Ojciec dziewczynki przeszedł załamanie. Przez jego głowę przechodziły różne myśli, zastanawiał się nawet czasami, co takiego zrobił, że los go tak pokarał. Był przez cały czas przy swojej rodzinie, jednak jak sam przyznaje nic go nie cieszyło. W przeciwieństwie do Pei. Choć dziewczynę dotknęła wielka tragedia, cieszyła się z każdej najmniejszej rzeczy.
Bardzo dużo się uśmiechała, powodem szczęścia była dla niej nawet możliwość obejrzenia odcinka ulubionego serialu. Uwielbiała rysować i bardzo ładnie grała na pianinie.

Jej największym marzeniem było zagranie przed większą publicznością. Udało się to zorganizować podczas charytatywnego koncertu w 2015, gdy miała 17 lat.

Niestety niedługo po tych wydarzeniach stało się najgorsze. Dziewczyna zmarła przez ostry napad duszności, na który nie pomogła nawet morfina. Nie dożyła nawet swoich osiemnastych urodzin. Jej ostatnim życzeniem było, aby jej pogrzeb nie był smutny i ponury. Chciała, aby ludzie zapamiętali ją jako zawsze uśmiechniętą i pozytywnie nastawioną do życia. Rodzicie spełnili jej prośbę. Pogrzeb odbył się przy akompaniamencie jej ulubionej piosenki.
 
Ten niezwykły przypadek pokazuje z jakimi trudnościami muszą zmierzyć się niektórzy ludzie, a mimo to nie poddają się i walczą o szczęście.

Na podstawie: heftig.de / Źródło fotografii: youtube