in ,

Pani Weronika dostała zaproszenie na komunię. Jego treść wbiła ją w ziemię “Wolę dostać hajs niż kwiaty!”

W związku z pandemią koronawirusa sprawa pierwszych komunii świętych przez długi czas pozostawała niejasna. Ostatecznie jednak dzieci mogą do niej przystąpić. Zdarzają się jednak pewne sytuacje, które zmuszają nas do postawienia sobie pytania: co w tym czasie jest ważne – sama uroczystość czy może jednak prezenty?

To pytanie na pewno zadaje sobie pani Weronika z Krakowa. Kiedy otrzymała zaproszenie na komunię świętą od swojej chrześnicy Zosi, nie wiedziała, czy śmiać się, czy może płakać. Nam to po prostu nie mieści się w głowie, a trzeba mieć na względzie, że z pewnością nie jest to jedyna tego typu sytuacja.

Liczy się sama obecność czy prezent?

Pani Weronika zwątpiła w to, że gest ma znaczenie. Coraz częściej na komuniach w dużej mierze chodzi o prezenty, o czym przekonała się kobieta na własnej skórze. Dzisiaj dać książkę czy bombonierkę jest po prostu wstydem. Co w takim razie jest pożądane? Oczywiście – to, co drogie, czyli laptopy, wycieczki zagraniczne, telefony czy rowery.

To, jakie kobieta z Krakowa dostała zaproszenie od swojej chrześnicy wbije w fotel każdego. Najgorsze jest to, że musiała je widzieć mama Zosi i na to przyzwolić.

,,Piszę do Was, bo nie wiem już sama czy ze mną jest coś nie tak, czy faktycznie już świat oszalał. Wczoraj dostałam zaproszenie od mojej chrześnicy na jego komunię. Nic złego by w tym nie było, gdyby nie fakt, że ze środka zaproszenia wypadła kartka, na której było napisane: Oniemiałam i aż przez chwilę autentycznie chciałam powiedzieć, że nie przyjdę.

W którą stronę zmierza świat, jeśli coś takiego pojawia się w zaproszeniach na komunię?! Przecież to musieli napisać rodzice. Jaki oni dają przykład najmłodszym? Powiedzcie, czy ja jestem w błędzie czy zgadzacie się ze mną? Mam nadzieję, że ktoś jeszcze myśli tak jak ja. P.S Na pewno dam Zosi prezent, który uznam JA za stosowny.”

Co o tym sądzicie? Dajcie znać w komentarzu!

Źródło: styl.fm