in

Przed śmiercią nauczycielka wyraża ostatnie życzenie, którego nikt nie ośmiela się zignorować.

Czasami czas na ziemi zostaje skrócony i ludzie odchodzą zdecydowanie za wcześnie.

Taki scenariusz napisało życie dla Tammy Waddell, 58-letniej nauczycielki z hrabstwa Forsyth. Całe życie troszczyła się o innych i uczyła dzieci nie tylko szkolnego materiału, ale czegoś znacznie ważniejszego.

Niestety, Tammy zachorowała na raka jelita grubego. W dniach poprzedzających jej odejście złożyła ostatnią prośbę, o którym usłyszano na całym świecie.

W ciągu ostatnich 30 lat Tammy pracowała jako nauczycielka w szkole podstawowej. Jej najbliżsi, twierdzą, że Tammy była pasjonatką i że wierzyła, że każde dziecko powinno mieć możliwość uczenia się.

Kilka tygodni temu choroba ją pokonała i wtedy, w dniach poprzedzających jej pogrzeb, wyznała swojemu synowi ostatnie życzenie. Zamiast kwiatów chciała, by uczestnicy uroczystości pogrzebowej, przynieśli plecaki lub przybory szkolne. Myśl o tym, że dzieci, które potrzebowały tych prezentów, je dostaną, naprawdę rozgrzała jej serce.
 
13 czerwca odbyła się uroczystość. Zdjęcie, które pojawiło się w mediach opatrzono podpisem:

Służyła innym do końca.
 

 
Rodzina przekazała TES Resources organizacji non-profit 130 plecaków pełnych przyborów szkolnych. Ale to nie koniec. Gdy o prośbie Tammy zrobiło się głośno, plecaki i przybory nadal zaczęły napływać z różnych stron świata.
 

 
Tammy nawet nie wyobrażała sobie, że swoją małą prośbą dotrze do tylu osób i zbierze taką ilość przyborów potrzebnych dzieciom. Tammy wie jak trudno uczyć dzieci, które nie mają podstawowych materiałów i narzędzi do nauki. Kto wie czy Tammy tą małą prośbą nie odmieniła losu jakiegoś dziecka.