in ,

Ostatnie słowa 19-letniej Basi wywołują ciarki. Świadkowie już zawsze będą słyszeć ten krzyk

Od kilku dni cała Polska żyje tragedią, która miała miejsce w Katowicach. Kierowca autobusu wjechał tam w tłum ludzi, śmiertelnie potrącając 19-letnią kobietę. W sieci pojawiło się mnóstwo nagrań z tego wstrząsającego zajścia. Powoli wychodzą na jaw nowe fakty.

Jak się okazuje, świadkowie tragedii mogli usłyszeć krzyki kobiety wydobywające się spod kół autobusu. Kierowcy grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Ostatnie słowa przed śmiercią

Basia Sz. ze Świętochłowic, matka dwójki dzieci, zginęła w tragicznych okolicznościach, próbując rozdzielić dwóch mężczyzn, między którymi doszło do bójki tuż obok przystanku autobusowego. Świadkowie do końca życia będą mieć w pamięci jej krzyk.

Ze względu na to, że po sieci zaczęły krążyć coraz to nowe plotki, głos w sprawie postanowił zabrać ojciec zmarłej, Krzysztof Sz. Zrozpaczony mężczyzna przekazał w wywiadzie dla Faktu, że dzieci kobiety w czasie wypadku przebywały pod opieką dziadków.

Co tak naprawdę się stało tamtego dnia? Młodzi ludzie wracali z imprezy w Katowicach. Podczas czekania na autobus miejski doszło do szarpaniny. Basia razem ze swoim partnerem Łukaszem stała na chodniku. Postanowili, że spróbują rozdzielić mężczyzn. Wtedy właśnie podjechał autobus miejski. Kierowca zatrąbił, po czym ruszył prosto w tłum ludzi.

19-letnia kobieta zniknęła pod kołami autobusu. Świadkowie informują, że kiedy była ciągnięta przez pojazd, dalej żyła i krzyczała, wzywając swojego ukochanego, który nie był w stanie udzielić jej pomocy.

Rodzina opowiedziała „Faktowi” o niezrealizowanych planach Basi.

“Basia szykowała się do egzaminu na prawo jazdy, z narzeczonym planowali ślub. Byli już zaręczeni. Chcieli zmienić mieszkanie na większe. Mieli kupić samochód i ogródek. W jednym dniu świat runął” – przekazuje załamany tata Basi.