in

Usłyszała w sklepie przeraźliwy krzyk dziewczynki. Tego co zobaczyła, nie mogła pozostawić bez reakcji.

Tego dnia Erika Burch była z mężem na zakupach w supermarkecie. Niespodziewanie usłyszeli płacz dziewczynki. Odruchowo zerknęli w stronę skąd dobiegał krzyk. To, co zobaczyli totalnie ich przeraziło.

Państwo Burch sami mają dzieci i wychowują je konsekwentnie, ale w ich wyobrażeniu to, co zobaczyli nie było wychowaniem, a ewidentną przemocą. Choć jak się okazało nie wszyscy byli tego zdania.

Erika i Robert zobaczyli jak potężnie zbudowany mężczyzna trzymał córkę za włosy przyciśnięte do rękojeści wózka i ciągnął za sobą. Dziecku sprawiało to wyraźny ból. Dziewczynka łkała powtarzając „tatusiu przestań już nie będę, puść, to bardzo boli”.

Ludzie oglądali się, ale nikt nie zareagował. Erika nie była w stanie przejść obok tej sceny obojętnie. Najpierw zrobiła zdjęcia, a potem podeszła do mężczyzny i zażądała puszczenia dziecka.

Mężczyzna kompletnie ją zignorował. Rzucił tylko krótkie: „to nie twoja sprawa” i najspokojniej w świecie nadal robił zakupy ciągnąc córkę za włosy.

To rozzłościło Erikę. Wyjęła telefon i zagroziła, że powiadomi policję, ale zanim wykręciła numer podszedł do niej policjant w cywilnym ubraniu.

Powiedział jej że jest policjantem, ale to nie sprawa dla policji, ponieważ ojciec ma prawo zdyscyplinować niegrzeczne dziecko…
 
W efekcie zamieszania ojciec w końcu puścił małą, ale Erika nie mogła uwierzyć, że prawnie i społecznie akceptowalne jest traktowanie dziecka w ten sposób.

Opublikowała zdjęcia na facebooku.
 

 
Chciała poddać dyskusji tą sytuację. Tymczasem okazało się, że zrobiła o wiele więcej. Ojciec dziewczynki Charles Davis był już oskarżony o przemoc wobec dzieci. Po opublikowaniu zdjęć władze zainteresowały się nim i dzieci zostały mu odebrane i trafiły do rodziny zastępczej.

Na Erikę spłynęła wówczas fala hejtu.
 
Ludzie oceniali, że nie powinna była wtrącać się w nieswoje sprawy. Twierdzili, że lepszy ojciec, który bije niż obcy.
 

Erika pewnie nigdy nie dowie się czy postąpiła słusznie. Jednak scena, której była świadkiem była w jej odczuciu niedopuszczalna. Jest przekonana, że ktoś, kto z takim wyrachowaniem publicznie karcił dziecko, nie może mieć dobrego wpływu na jego rozwój i poczucie bezpieczeństwa.
 
Erika pokazała także dane policjanta, który uważał, że to w porządku.
 

Ma nadzieję, że i on nie pozostanie bezkarny.

Źródło i Fotografie: FACEBOOK/ERIKA BURCH