in

Wirusolog kategorycznie zaprzecza stanowisku Ministerstwa Zdrowia. Ujawnił prawdę, która szokuje każdego

Wirusolog postanowił przerwać milczenie. Smutna prawda, którą wyznał, wstrząsnęła całą Polską. Według niego Polacy nie powinni respektować słów wypowiedzianych przez Ministerstwo Zdrowia – jesteśmy w niebezpieczeństwie. O czym tak naprawdę mowa?

Od kilku dni liczba zakażeń w naszym kraju drastycznie wzrosła i nie da się przejść obok tego obojętnie. Wirusolog zabrał głos w tej sprawie. To, co powiedział, zaprzecza stanowisku Ministerstwa Zdrowia. Tego nikt się nie spodziewał.

Wirusolog ostrzega Polaków

Pandemia koronawirusa daje o sobie znać jak nigdy przedtem. Dane naprawdę niepokoją. Przedwczoraj odnotowano kolejnych 2367 zarażeń COVID-19. Najpoważniej jest w województwie małopolskim, gdzie zarejestrowano aż 290 nowych przypadków. Na kolejnych miejscach są następujące województwa: mazowieckie (277), pomorskie (244), wielkopolskie (224), śląskie (221), świętokrzyskie (156), łódzkie (152), podkarpackie (141), podlaskie (126), lubelskie (116), kujawsko-pomorskie (110), warmińsko-mazurskie (76), dolnośląskie (63), zachodniopomorskie (62), lubuskie (56) oraz opolskie (53).

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia skomentował raport, twierdząc, że „nic się nie zmienia w przebiegu epidemii”, a Polacy, którzy są zaniepokojeni tym, co się dzieje powinni „przyzwyczaić się” do rekordowych wyników zakażeń koronawirusem. Co na to wirusolog?

„Do wzrostu zakażeń przyzwyczajać się nie radzę, bo wtedy będziemy tylko liczyć zgony” – ostrzega ekspert.

Wirusolog jest zdania, że przypadek 36-latka, który nie miał chorób współistniejących powinien być dla nas dowodem na to, jak niebezpieczny potrafi być COVID-19. Profesor wyraża swoje obawy odnośnie tego, że przy takich wzrostach zakażeń, niedługo będziemy cierpieć z powodu braku pracowników służby zdrowia, którzy nie będą mogli obsługiwać respiratorów z powodu choroby. Jeśli do tego dojdzie, możemy podzielić los Włoch.

Ekspert apeluje o to, aby Polacy wzięli sobie to do serca i przestrzegali zasad reżimu sanitarnego.

„Jeżeli 50 procent społeczeństwa stosuje się do wymagań, to mamy takie wzrosty. Jeżeli 70 procent zacznie się stosować, to nam się trochę sytuacja ustabilizuje, jak 90 procent to zacznie spadać” – przekonuje profesor Włodzimierz Gut.

Źródło: Radio Zet