in ,

Mężczyzna wszedł na strych i zamarł. Nie widział czegoś takiego przez 44 lata pracy w zawodzie.

Z pewnością nikt nie chciałby natknąć się w swoim otoczeniu na gwiazdo os lub szerszeni. Trzeba przyznać, że nie jest to przyjemny widok. Niektórzy jednak mają z nim do czynienia na co dzień. Doskonałym przykładem jest pewien mieszkaniec Rugby w Warwickshire w Wielkiej Brytanii.

Mężczyzna pracuje w firmie, która zajmuje się usuwaniem gniazd os. W ostatnim czasie musiał zlikwidować gniazdo, jakiego jeszcze nigdy w swoim życiu nie widział. Mogło w nim być nawet 100 tys. osobników. Aż ciarki przechodzą po plecach!

Największe gniazdo w całej karierze

Ralpah Clews, pracownik firmy RC Pest Management postanowił podzielić się w mediach szokującym odkryciem. Choć w swojej pracy widuje różne rzeczy, ta sprawiła, że przetarł oczy ze zdumienia. Coś takiego po prostu się nie zdarza. Mężczyzna znalazł na strychu gigantyczne gniazdo – miało 3 stopy i 2 cale wysokości, czyli ok. 1 m, a obwód liczył ok. 180 cm.

„Było naprawdę ogromne” – mówi.

„Ledwo udało mi się je przecisnąć przez wyjście na poddasze. To największy okaz, jaki kiedykolwiek widziałem, a pracuję w tym zawodzie od 1977 r. To gniazdo było naprawdę ogromne” – opowiada Ralph Clews w rozmowie z portalem „Coventry Live”.

Na strychu mężczyzna znalazł łącznie trzy gniazda. Jedno z nich było dwa razy większe od piłki nożnej. Specjalista nie ma wątpliwości co do tego, że mogło znajdować się w nim nawet ok. 100 tys. os. Warto wiedzieć, że osy mieszkają w swoim gnieździe tylko jeden sezon.

„Używają starego, zgniłego drewna zmieszanego ze śliną, więc takie gniazdo właściwie jest cienkie jak papier. Przez to nie jest również ciężkie. Każdego roku królowa zarządza budową nowego lokum” – tłumaczył Clews.

Zanim mężczyzna zajął się usunięciem gniazda, osy zostały spryskane i uśmiercone. Pracownik podkreśla, że gdyby nie to, zadanie byłoby naprawdę trudne.

Spójrzcie tylko na zdjęcie poniżej!

Źródło: „Daily Mail”, „Birmingham Mail”