in

Nie do wiary, co postanowiła dyrekcja jednej z polskich szkół. Rodzice i uczniowie łapią się za głowy.

Uczniowie lada moment powrócą do szkół. Już 1 września niektórzy z nich z pewnością zobaczą coś, czego się nie spodziewali. W jednej z miejscowości władze placówki podjęły szokującą decyzję. Rodzice nie wiedzą, jak mają na to zareagować. O czym mowa?

Dzieci z Kętrzyna, tak jak pozostali uczniowie powrócą do swojej szkoły. Jednak to, co w niej zastaną, nie będzie miało miejsca w innych placówkach. Lokalne władze zdecydowały, że pomimo iż nauka będzie stacjonarna, to na nieco innych zasadach niż w poprzednich latach. Warto zaznaczyć, że sytuacja epidemiologiczna w powiecie kętrzyńskim nie należy do najlepszych.

Nietypowe rozwiązanie w jednej ze szkół

Władze powiatu kętrzyńskiego zdecydowały się wprowadzić nietypowe rozwiązanie, z racji tego, że w tym regionie wykryto już 24 przypadki zakażeń koronawirusem. Jak się okazuje, lekcje będą odbywać się na świeżym powietrzu. Nie będzie także dzwonków informujących o rozpoczęciu i zakończeniu lekcji. Burmistrz Kętrzyna, Ryszard Niedziółka, wyjaśnia, że lekcje dzięki temu będą trwać 35 lub 40 minut, biorąc pod uwagę program nauczania. Krótszy czas lekcji ma sprawić, że uczniowie nie będą mijać się na korytarzach.

Władze powiatu działają w zgodzie ze słowami ministra zdrowia, Dariusza Piontkowskiego. To dyrekcja ma decydować ostatecznie o tym, jakie zasady będą panować w placówce. Siłą rzeczy nie będą takie same w każdej szkole, ponieważ każda jest inna i wymaga nieco innych rozwiązań.

Dzieci z Kętrzyna mogą zapomnieć również o apelu i oficjalnym rozpoczęciu roku szkolnego. 1 września do szkoły przyjdą tylko pierwszaki i uczniowie klasy czwartej. Pozostali uczniowie przyjdą 2 września i wtedy będą już normalne zajęcia, zgodnie z planem lekcji.

Źródło: Onet