in

Matka wycieńczona 40 godzinnym porodem widzi jak lekarka blednie, gdy spogląda między jej nogi.

Nicole Ziesemer i jej mąż Matthew pragnęli, aby ich dziecko przyszło na świat w najbardziej naturalny sposób, a ciąża przebiegała bez ciągłych wizyt u lekarza i badań.

Oboje uważają, że nawet usg jest badaniem zbyt inwazyjnym i nie do końca bezpiecznym dla mamy i dziecka.

Ostatecznie ciąża to nie choroba i jako naturalny stan w większości przypadków nie wymaga szczególnej interwencji.

Dziecko miało urodzić się pod koniec stycznia. Niestety ich plany o domowym porodzie runęły, gdy rozpętała się śnieżyca, a Nicole przed terminem odeszły wody.

Zanim udało się odśnieżyć samochód i podjazd i dotrzeć do szpitala minęło kilka godzin. Nicole bardzo cierpiała, ponieważ rozpoczęły się skurcze. Uparcie jednak chciała przynajmniej uniknąć lekarstw i środków przeciwbólowych.

Jednak w szpitalu po 30 godzinach męki Matthew nie wytrzymał.

Nie mógł patrzeć jak Nicole cierpi. Nakłonił ją wreszcie żeby zgodziła się przyjąć środki na przyspieszenie porodu.

Po kilku kolejnych godzinach powitali na świecie córeczkę Blakeley.

Zaraz potem doktor Megan Forshee oczekiwała na wyparcie łożyska. Ale po chwili jej oczy zrobiły się okrągłe jak spodki. A Nicole i Mattew zamarli w oczekiwaniu.

Doktor Megan zobaczyła zamiast łożyska kolejną główkę. W godzinę po swojej siostrze, na świat przyszedł mały Cade.
 

Nicole był wycieńczona wielogodzinnym bólem, szokiem i potrzebowała trochę czasu, by dojść do siebie. Blakeley miała się całkiem dobrze, ale Cade był słabszy, potrzebował pomocy w oddychaniu.
 

 
Na szczęście szybko nabrał sił i niedługo cała trójka mogła opuścić szpital.
 

 
Mimo, że ostatecznie nic nie poszło zgodnie z tym, jak to sobie zaplanowali młodzi rodzice są dumni i szczęśliwi.
 
„Moją pierwszą myślą, po tym jak urodziłam drugie dziecko było: O cholera! Potrzebujemy drugą kołyskę, drugi fotelik samochodowy, drugie wszystko” – mówi Nicole 
 

 
Na wideo możesz zobaczyć reakcję rodziny na wieść, że urodziły im się bliźnięta.
 

 
Na szczęście wszystko skończyło się dla nich jak najlepiej. Cieszymy się ich szczęściem i życzymy cudownych rodzicielskich doświadczeń.