in ,

Kelnerka była przekonana, że doszło do pomyłki. To, co zrobiła klientka, nie mieści się w głowie

Któregoś razu kelnerka dostała napiwek od jednej z klientek. Kiedy spojrzała na kwotę, nogi się pod nią ugięły. Była pewna, że po prostu doszło do jakiejś pomyłki. Kiedy okazało się, że tak nie jest, nie mogła ukryć łez wzruszenia. Klientka postanowiła dać jej napiwek w wysokości 7500 zł.

Jedna z najpopularniejszych restauracji w Miami w Stanach Zjednoczonych w czasie pandemii koronawirusa nie może liczyć na duży przychód. Zarówno właściciele, jak i klienci mają problemy finansowe. Kiedy więc któregoś razu kelnerka dostała od klientki ogromny napiwek, historia ta od razu odbiła się głośnym echem w sieci.

Napiwek dla kelnerki

Kelly Amar to pracownica baru z sokami Miami Squeeze na Florydzie. Wykonuje niełatwą pracę, która jednak daje jej ogromną satysfakcję. Cieszy się z każdego napiwku, nawet drobnego. Nic więc dziwnego, że gdy któregoś razu dostała od jednej z klientek 7500 złotych, nie wiedziała, co ma powiedzieć.

Kobieta wydała na obiad 268 zł. Zgodnie z zasadami, jakie panują w USA, powinna dać kelnerce napiwek w wysokości 10 procent wartości zamówienia, czyli około 27 zł. Było to jednak aż 2021 dolarów, czyli 7500 złotych. Kelnerka była pewna, że to po prostu błąd, źle postawiony przecinek.

“To była stała klientka, która przychodziła do nas raz lub dwa razy w tygodniu. Nie spodziewaliśmy się tego. Kiedy otrzymaliśmy rachunek, myśleliśmy, że to 20,21 dolarów. Wróciliśmy do niej i zapytaliśmy: „Czy na pewno?” a ona odpowiedziała: „Tak, oczywiście, jestem bardzo wam wdzięczna. Chcę dobrze rozpocząć nowy rok i dać wam te pieniądze”” – tłumaczy kelnerka w rozmowie z 7News.

“Ostatni rok był trudny dla wszystkich, więc jesteśmy bardzo wdzięczni, że mogliśmy rozpocząć nowy rok w ten sposób. Zawsze dążymy do perfekcji, ponieważ nie chcemy, abyście postrzegali nas jako zwykłą restaurację. W Miami Squeeze chcemy, żebyś widział nas jako część swojej rodziny. Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że mamy takich gości, którzy robią wszystko, aby wspierać naszą małą lokalną firmę. To wiele dla nas znaczy” – dodaje.

Kelnerka popłakała się ze szczęścia. To naprawdę wzruszająca historia. Podziel się nią z innymi!

Źródło: o2.pl