in

Mężczyzna wezwał karetkę i położył się na przystanku. Powód rozłożył ratowników na łopatki.

W Ełku doszło do absurdalnej sytuacji, którą mieszkańcy z pewnością zapamiętają na długo. Wszyscy wiemy, jak dużo pracy mają pracownicy medyczni w czasie pandemii. Dlatego sytuacja z udziałem 37-letniego mężczyzny wprawiła wszystkich w osłupienie. Powód, dla którego zadzwonił po karetkę, zwalił ratowników z nóg.

Leżał na przystanku i wezwał karetkę

20 kwietnia doszło do absurdalnej sytuacji, którą opisał „Super Express”. 37-latek w Ełku wezwał kartkę, leżąc na przystanku. Powiedział, że bardzo źle się czuje i pilnie potrzebuje pomocy.

Kiedy karetka przyjechała, na jaw wyszedł prawdziwy powód jej wezwania.

Karetka błyskawicznie znalazła się na przystanku po zgłoszeniu mężczyzny. Ratownicy robili, co mogli, by dojechać na czas ratować życie 37-latka.

Prawdziwy powód wezwania karetki

Ratownicy zbadali mężczyznę i szybko wyszło na jaw, że udawał. Nie miał żadnego z podawanych przez niego objawów.

Tak naprawdę chciał, żeby karetka odwiozła go do oddalonej o kilkanaście kilometrów wsi. Za wszelką cenę chciał, żeby ratownicy posłużyli za taksówkę. Chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, jak wiele pracy mają pracownicy medyczni przez koronawirusa.
 
Kara dla 37-latka
 
Ratownicy oczywiście nie zawieźli mężczyzny do domu, tak jak sobie zaplanował. Otrzymał mandat w wysokości 500 złotych, więc z pewnością więcej niż zapłaciłby, dzwoniąc po taksówkę.
 
To naprawdę smutne, że ludzie mogą być tak nieodpowiedzialni. Szczególnie w tak trudnym czasie, gdzie pomocy naprawdę potrzeba na każdym kroku.