in

Spędził 29 lat na bezludnej wyspie. Nagranie z udziałem pustelnika podbija sieć.

87-letni Masafumi Nagasaki z Japonii żył przez 29 lat na bezludnej wyspie. W 2018 roku powrócił do cywilizowanego miejsca. Jakiś czas temu postanowił jednak odwiedzić swoją ukochaną wyspę.

Reakcja mężczyzny sprawia, że internauci przecierają oczy ze zdumienia. To po prostu niesamowite!

Niezwykła historia pustelnika

Mając 53 lata, Japończyk uznał, że chce mieszkać z dala od wszelkiej cywilizacji. Wybrał bezludną wyspę i spędził tam całe 29 lat swojego życia. Usłyszał o nim cały świat, gdy w 2014 roku pracownicy firmy Docastaway, specjalizującej się w organizowaniu wyjazdów na bezludne tereny udokumentowali historię „nagiego pustelnika”.

W 2018 roku miejscowy rybak znalazł go leżącego na piasku i zabrał z wyspy Sotobanari. Rząd w Japonii zadbał o to, by Masafumi miał co jeść i gdzie mieszkać. Mimo iż mężczyzna wrócił do innych ludzi, nie zamierzał nawiązywać zbyt wielu znajomości.

„Nagasaki ma dość skomplikowaną osobowość i jest bardzo bezpośredni. W Japonii nikt nie mógł zrozumieć jego ekscentrycznego stylu bycia” – tłumaczył Alvaro Cerezo, założyciel Docastaway.

Teraz Masafumi ma 87 lat. Chciał odwiedzić swoją wyspę chociaż na kilka dni. Władze zgodziły się na to, a reakcja mężczyzny na widok Sotobanari obiegła całą sieć.

Na nagraniu, które opublikowano, możemy zobaczyć, jak mężczyzna cieszy się z powrotu do swojego „domu” i unosi ręce do góry. 87-latek rozbiera się i zaczyna kąpać w wodzie. Nie ma wątpliwości co do tego, że ta wycieczka sprawiła mu ogromną radość.

„Dopiero na miejscu zdaliśmy sobie sprawę, że Nagasaki nie jest już tak silny jak w przeszłości. Kiedy spotkałem go po raz pierwszy w 2014 roku, miał 79 lat. Był wtedy bardzo zwinny, energiczny i zdolny do przetrwania na bezludnej wyspie. Teraz jednak ma prawie 87 lat, a ostatnie cztery lata spędził w maleńkim pokoiku” – zaznacza Cerezo.

Pustelnik chciał pożegnać swoją ukochaną wyspę. Spędził na niej kilka wspaniałych dni.

„Na szczęście Nagasakiemu nie było smutno, że wyjeżdża. Wyglądało na to, iż był usatysfakcjonowany, że miał okazję pożegnać się ze swoją wyspą” – podsumował Alvaro Cerezo w rozmowie z „New York Post”.

Źródło: o2.pl