in ,

Rodzina nie wpłaciła okupu, więc porzucili 5-latkę w dżungli. To jak historia Tarzana tyle, że z innym zakończeniem

Ta historia jest tak niezwykła, że aż trudno w nią uwierzyć… Marina Chapman urodziła się w Kolumbii około 1950 roku. Sądzi, że miała 5 lat kiedy została uprowadzona z rodzinnego domu. Nie pamięta swojego nazwiska, ale wie, że rodzice nie wpłacili za nią okupu, więc porywacze odurzyli ją narkotykami i porzucili w dżungli.

Została tam sama…

Pamięta, że długo płakała, ale szybko pojęła, że nikt nie przyjdzie jej z pomocą. Instynktownie zaczęła przyglądać się małpom kapucynkom, choć bała się ich obserwowała je, jadła to co one i mimo strachu trzymała się w pobliżu.

Pewnego dnia wzięła do rączki owoc i zamierzała go zjeść, wtedy jedna z małp przybiegła do niej, wyrwała jej owoc i uderzyła w twarz. Ochroniła ją przed zjedzeniem trującej jagody i dała tym samym do zrozumienia, że ją akceptują.

Żyła wśród małp, od których nigdy nie spotkało jej nic złego, około pięciu lat.

Ostrzegały ją i chroniły. Stała się członkiem stada. Ale wtedy pojawił się człowiek…

Grupa kłusowników schwytała dziewczynkę, zabrali ją ze sobą i sprzedali do domu publicznego. Była wykorzystywana i bita. Stanowiła atrakcję jako dzikuska z dżungli. Doświadczyła wiele złego.

W końcu udało jej się uciec od tego piekła.

Trafiła do bogatej rodziny kolumbijskiej, gdzie została służącą, skąd zabrała ją rodzina Brytyjczyków, która zapewniła jej opiekę, dach nad głową, edukację i zabrała do Angli.

Dorastała w Wielkiej Brytanii. Tam też poznała swojego męża bakteriologa Johna Chapmana.

Pobrali się w 1977 roku i Marina wiodła normalne, ustabilizowane życie. Urodziła dwie córki. Była bezpieczna i czuła się kochana, ale to co przeżyła, wciąż nie dawało o sobie zapomnieć.

Marina chciałaby zrozumieć co dokładnie wydarzyło się kiedy została porwana. Nie udało jej się odnaleźć swojej rodziny. W Kolumbii do porwań dochodzi niemal każdego dnia.
 

Wszystko co pamiętała spisała w autobiograficznej powieści „The girl with no name”. Wierzy, że może książka pomoże jej uporać się z trudną przeszłością i być może odnaleźć rodzinę lub poznać, niezrozumiałą dla niej, część własnej historii.
 

 
Marina zawsze powtarza to czego doświadczyła na własnej skórze: zwierzęta mają w sobie więcej dobra niż większość ludzi.