in

Czeka nas kolejny lockdown? Minister zdrowia przekazał szczegóły, sytuacja jest poważna

Minister zdrowia Adam Niedzielski przekazał, że następny tydzień będzie kluczowy, jeśli chodzi o podejmowanie decyzji w związku z obostrzeniami mającymi zapewnić nam bezpieczeństwo. Pandemia koronawirusa znów szaleje i podjęcie kolejnych kroków wydaje się być coraz bardziej nieuniknione.

W rozmowie z Polską Agencją Prasową, która została opublikowana na wPolityce.pl, polityk poinformował, że rząd planuje podejmowanie decyzji regionalnie i jego celem nie jest wprowadzenie lockdownu.

Kiedy można spodziewać się zmian?

Minister podkreślił, że to, co obecnie widzimy, nie pokrywa się z prognozami resortu. Co za tym idzie?

„Jeżeli następny tydzień będzie przebiegał w podobny sposób, jak ten, który mamy za sobą, będzie to oznaczało, że maksymalny pułap zakażeń, który prognozowaliśmy na koniec listopada, pojawi się już w październiku. Jeśli już teraz zbliżamy się średnio do 5 tysięcy zachorowań dziennie, to pod koniec miesiąca może to być już 7 tysięcy w ciągu doby” – powiedział.

To ta właśnie kwestia okaże się kluczowa, jeśli chodzi o podejmowanie wszelkich decyzji. Polacy mogą spodziewać się radykalnych zmian o wiele szybciej, jeśli dojdzie do osiągnięcia pułapu 7 tysięcy zakażeń jeszcze w tym miesiącu.

„Ani ja, ani premier, nie planowaliśmy wprowadzania obostrzeń w sytuacji, gdyby realizował się założony wcześniej scenariusz przebiegu czwartej fali pandemii, czyli 5 tysięcy zakażeń dziennie na koniec miesiąca. Nie było takiego założenia. […] Chcę jednak podkreślić, że dla rządu restrykcje są ostatecznością ze względu na to, jakie pociągają za sobą koszty społeczne i gospodarcze.” – zapewnia.

Minister zdrowia podkreślił jednocześnie, że „na celowniku” są obecnie przede wszystkim dwa województwa – lubelskie i podlaskie.

„Kwalifikując dany region do konkretnej strefy bezpieczeństwa epidemicznego, będziemy się kierować nie tylko liczbą zakażeń na 100 tysięcy mieszkańców, ale także poziomem wyszczepienia, no i oczywiście obłożeniem szpitali oraz możliwością dalszego budowania buforu łóżek” – dodał.

Szef resortu zdrowia podał jednocześnie najbardziej prawdopodobną przyczynę pogorszenia się sytuacji epidemiologicznej.

„Tak naprawdę chciałbym, żebyśmy nie musieli wprowadzać żadnych dodatkowych obostrzeń, ale żeby ludzie stosowali się do przepisów, które już obowiązują, nosili maseczki w miejscach publicznych, stosowali dystans, myli ręce. To naprawdę nas chroni i pomaga zatrzymać transmisję. Niestety, dyscyplina społeczna bardzo się rozluźniła, stąd dzisiejsze problemy – stwierdził.

Źródło: wPolityce.pl