in

Lekarze alarmują: COVID-19 atakuje tętnice! – niektórym pacjentom musieli amputować kończyny

Odkąd tylko pojawiła się pandemia koronawirusa, zewsząd możemy usłyszeć o groźnych powikłaniach zakażenia. Eksperci nie mają już wątpliwości co do tego, że koronawirus atakuje również tętnice – także osób, które chorują bezobjawowo.

Choć początkowo wydawało się, że będzie on atakował tylko układ oddechowy, na obecną chwilę wiemy już, że jest to o wiele bardziej skomplikowane. Koronawirus atakuje również m.in. serce, nerki czy wątrobę, a także wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego. Niektórzy pacjenci przez COVID-19 stracili kończyny.

Dane pochodzące od lekarzy, którzy sprawują opiekę nad osobami zakażonymi, mówią same za siebie. U ok. 40 proc. pojawiają się problemy z sercem, które mogą skończyć się zawałem. W wielu przypadkach są one o wiele dotkliwsze niż problemy związane z układem oddechowym. Nawet 10 proc. zakażonych cierpi na problemy z nerkami, wątrobą i układem pokarmowym. Od początku pandemii lista powikłań znacznie się wydłużyła.

Eksperci alarmują: koronawirus atakuje tętnice

Już od jakiegoś czasu wiadomo, że koronawirus może powodować zakrzepy u chorych. Jednak niewiele osób zdaje sobie sprawę z tego, że groźne powikłania występują także u osób młodych i tych, którzy chorują bezobjawowo.

Koronawirus przyczynia się do powstania stanu zapalnego. W jego wyniku pojawia się odczyn, gromadzą się płytki krwi zwężające naczynia, co powoduje zakrzep.

Jak tłumaczy profesor Krzysztof Simon, kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, w rozmowie z WP abcZdrowie, skrzepliny mogą pojawić się w różnych narządach, co ostatecznie doprowadzi do amputacji.

Właśnie tak było w przypadku 41-letniego kanadyjskiego aktora Nicka Cordero, którego walka z koronawirusem była naprawdę ciężka i zakończyła się śmiercią. Młody mężczyzna nigdy wcześniej nie chorował, jednak koronawirus zaatakował jego najważniejsze narządy. Aktor został poddany dializie, wszczepiono mu rozrusznik serca, miał dwa „małe udary”, a także wstrząs septyczny, grzybicę płuc i zakrzepicę. Lekarze chcieli zrobić wszystko, aby go uratować, więc amputowali mu nogi. Niestety, nawet to nie pomogło. Ukochana żona i mała córeczka nie mogą pogodzić się z jego śmiercią.

Aktor nie był w grupie ryzyka… Lekarze alarmują – to nie jedyny taki przypadek!

Źródła: zdrowie.radiozet.pl, www.medonet.pl, portal.abczdrowie.pl