in

„To nie jest sianie paniki” – ekspert zdradził, co czeka Polaków, całkowity lockdown ostatnią nadzieją.

Lekarz z jednego z polskich szpitali zaapelował w związku z coraz gorszą sytuacją epidemiologiczną w naszym kraju. Powiedział, na co Polacy muszą być przygotowani w najbliższych tygodniach – według niego nadchodzi prawdziwe piekło. Jeśli rząd nie zdecyduje się na podjęcie odpowiednich kroków, dojdzie do tragedii.

Całkowity lockdown ostatnią deską ratunku?

Lekarz Bartosz Fiałek, orientujący się jak nikt inny w tym, co dzieje się na SOR-ze, nie ma już żadnych wątpliwości, co się stanie. Musimy wprowadzić jak najbardziej rygorystyczne restrykcje – pandemię jest w stanie zahamować tylko całkowity lockdown. To nasza ostatnia nadzieja według dr Fiałka. „Miękkie obostrzenia” na nic się zdadzą.

„Przyrosty zatrzymają się po około 10-14 dniach od wprowadzenia całkowitego lockdownu. Nie ma innego wyjścia. Przy tak dużym przyroście zakażonych, nie pomoże stosowanie półśrodków (…). Z punktu widzenia gospodarczego moja wypowiedź może wydawać się nieracjonalna, ale ja widzę, co się dzieje. Pacjenci niestety będą umierać z tego powodu, że nie będzie dla nich miejsca. Nie ma innej metody zatrzymania transmisji wirusa. Dopóki będziemy wychodzić, kontaktować się między sobą to są idealne warunki dla wirusa. Temperatura, która jest na zewnątrz, również sprawia, że wirus będzie coraz lepiej „czuł się” w naszym kraju” – mówi lek. Bartosz Fiałek.

„Doskonale zdaje sobie sprawę z bardzo negatywnych następstw ekonomiczno-gospodarczych, recesji, ale pytanie, czy bardziej boimy się bankructwa czy śmierci?” – dodaje.

Lekarz nie zamierza owijać w bawełnę – sytuacja w szpitalach jest tragiczna, a wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze gorzej. Karetki, które czekają na parkingach na przyjęcie pacjentów to już niemalże codzienny widok.

„To nie jest sianie paniki, czy straszenie na wyrost, tylko to jest prawdziwa relacja. Obecnie rzeczywistość wygląda tak, że pacjenci covidowi prawie nie mają miejsca. Mamy na przykład ośmiu pacjentów covidowych i możemy przyjąć 2-3, a pięciu dalej leży w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym. Kończą się też miejsca dla osób z innymi przewlekłymi schorzeniami, które z powodu pojawienia się koronawirusa nie zniknęły” – alarmuje ekspert.

Ekspert przewiduje, że już za dwa tygodnie będziemy obserwować dwa razy większą liczbę zgonów z powodu COVID-19 i chorób współistniejących.

„Jeżeli chodzi o liczbę zgonów, to musimy mieć świadomość, że aktualne liczby dotyczą przypadków COVID rozpoznanych około 14 dni temu, tyle mniej więcej trwa rozwinięcie objawów i fazy zaostrzenia. Wiemy, jak wygląda statystyka, przy obecnych przyrostach zakażeń, za dwa tygodnie możemy się spodziewać powyżej 600 zgonów na dobę” – ostrzega.

Lekarz podkreśla, że musimy pamiętać także o tzw. „ukrytych zgonach”.

„Ukryte zgony to są zgony spowodowane ograniczeniem dostępu do opieki zdrowotnej. To trzeba jasno powiedzieć, że z powodu braku możliwości opieki nad tymi pacjentami, doszliśmy już do granicy wydolności systemu. To są pacjenci, którzy albo się nie leczyli, bo nie mieli dostępu, albo nie zdążyli dojechać, bo nie było karetki” – podsumował ekspert.

Źródło: AbcZdrowie