in

Matka, która zamordowała 5-letniego syna wniosła skargę i domaga się lepszych warunków w więzieniu

To, że dzieci są najważniejsze i troszczymy się o nie jak o największe dobro, brzmi jak truizm wobec takich postaci jak Lacey Spears, która została skazana na 20 lat więzienia za zamordowanie własnego syna.

Kobieta uśmierciła 5-letniego syna, podtruwając go przez dłuższy czas solą. Teraz skarży się na zbyt ciężkie warunki więzienne.

Garnett przyszedł na świat zimą 2008 roku, według matki jego ojcem był policjant o imieniu Blake, którego nazwiska nigdy nie ujawniła. Według niej zginął w wypadku samochodowym przed narodzinami ich syna.

Lacey była aktywną, w mediach społecznościowych, matką. Pokazywała się z synem, założyła bloga paretingowego, na którym pisała o rozwoju, a potem o problemach zdrowotnych syna.

Od samego niemal początku ujawniły się u chłopca kłopoty ze zdrowiem, których lekarze nie potrafili wyjaśnić. Garnett nie chciał jeść, nie przybierał na wadze, nieustannie groziło mu niedożywienie i odwodnienie.

Lacey gorliwie hospitalizowała syna i równie gorliwie opisywała te problemy na blogu i swoich profilach.

„Garnett miał ciężkie infekcje ucha … a największym problemem, jaki mieliśmy, było to, że nie mogliśmy zmusić go do jedzenia … więc tracił na wadze … po prostu nie chce butelki, nie chce jedzenia dla niemowląt, nie chce jeść z piersi” – pisała.

W pierwszych latach życia Garnet był kilkanaście razy w szpitalu.

Gdy miał 10 tygodni lekarze w szpitalu w Alabamie stwierdzili, że poziom sodu w jego organizmie jest niezwykle wysoki i wynosi 180, podczas gdy normalny poziom u niemowląt to 140.

Ale nikogo to nie zaniepokoiło.

Garnett był hospitalizowany 23 razy, zanim skończył dziewięć miesięcy. Lekarze obawiali się, że nie otrzymuje niezbędnych do przeżycia składników odżywczych. Regularnie przyjmował więc wlewy dożylne.

W 2012 r. Lacey i Garnett przenieśli się do Nowego Jorku. Zamieszkali w alternatywnej, holistycznej społeczności o nazwie The Fellowship Community.

To służyło jej synowi, tak przynajmniej informowała. Mieszkali tam 1,5 roku.

„Był małym towarzyskim motylem i uwielbiał to”– pisała potem.

Ale wkrótce po tym, jak Garnett skończył 5 lat, ponownie trafił do szpitala. Lacey pisała „mój mały książę znów jest chory”.

Tym razem ze szpitala już nie wyszedł.

Badanie EEG ujawniło obrzęk mózgu.

Lacey czuwała przy łóżku szpitalnym syna. 17 stycznia 2014 roku sytuacja pogorszyła się.

Testy wykazały, że poziom sodu u Garnetta, który był normalny (138) kiedy został przyjęty do szpitala, wzrósł w trakcie pobytu do niebezpiecznego poziomu 182.

Garnett Spears został przetransportowany helikopterem do szpitala dziecięcego Marii Fareri w Westchester.

Jego stan się poprawił, ale powrót do zdrowia trwał niespełna 24 godziny. Wysoki poziom sodu spowodował silny obrzęk mózgu Garnetta.

23 stycznia 2014 r. Garnett Spears zmarł. Miał zaledwie pięć lat.

Lekarze nabrali podejrzeń w stosunku do Lacey Spears. Powiadomili policję o swoich przypuszczeniach, że matka zatruła syna solą.

Policja uzyskała nakaz przeszukania domu Lacey, gdzie zabezpieczono duże ilości soli.

Lacey Spears została aresztowana 17 czerwca 2014 r. Prawie pięć miesięcy po śmierci Garnetta.

Blogerka została skazana na 20 lat za morderstwo.
 
Prokurator dowiódł, że gdy tylko stan syna się poprawił, Lacey zabrała chłopca do łazienki, gdzie wsypała toksyczną ilość soli do kroplówki.
 
W jej domu znaleziono worki wlewowe z niebezpiecznie wysokimi stężeniami soli. Jeden z nich zawierał aż 60 łyżeczek soli.
 
Podczas rozprawy wyszło na jaw, że policjant Blake, który miał być ojcem Garnetta był postacią fikcyjną, został przez nią zmyślony.
 

 
Garnett był w szpitalu przez większość życia, a lekarze często byli zdziwieni jego stanem niczego jednak nie podejrzewali…
 
W uzasadnieniu wyroku sędzia powiedział do Lacey: „Nie trzeba być psychologiem, aby wiedzieć, że cierpisz na chorobę psychiczną zwaną zespołem Munchausena”.
 

 
Jest to stan, w którym rodzic lub opiekun wywołuje problemy zdrowotne u dziecka, aby zwrócić na siebie uwagę.
 

 
Lacey Spears zaprzeczyła, że ​​miała coś wspólnego ze śmiercią syna. Nie przyznała się do winy.
 
Teraz wnosi skargi do sądu i wydaje książkę na swój temat. Autorce książki wyznała, że jest nieszczęśliwa w więzieniu.
 

 
Skarży się, że współwięźniarki nieustannie znęcają się nad nią. Nazywają ją „baby killer” (dzieciobójczynią).
 
„Kiedy biorę posiłek wysypują mi na niego całą sól z solniczki” – żali się
 
„Tu jest brutalnie. Przestępstwa z udziałem dzieci uważane są za najgorsze ”– wyznaje.
 
„Słyszę, jak rozmawiają za moimi plecami, nazywając mnie „dzieciobójczynią” i „matką roku”. Ale ja wiem, że nią nie jestem.”
 
Lacey twierdzi i łudzi się, że czytelnicy uwierzą w to, że nie jest odpowiedzialna za śmierć syna – zamiast tego nazywa siebie ofiarą!
 

 
Wydaje się, że nawet za kratkami Lacey znalazła sposób na połączenie się ze swoimi fanami i udzielanie wywiadów. Nawet po skazaniu i wszystkich dowodach przeciwko niej, nadal przekonuje o swojej niewinności.
 
Poniższy dokument to rekonstrukcja wydarzeń: