in

Nie wpuszczono jej na zebranie rodziców. Wszystko przez to, jak była ubrana.

Isabel Castro wybrała się na zebranie w szkole syna z mężem – Cristianem Caviedesem. Nie wpuszczono jej jednak do środka ze względu na jej strój. Został on uznany za zbyt wulgarny i wyzywający. Mama usłyszała, że powinna zapoznać się z regulaminem placówki.

Syn kobiety uczy się w Institución Educativa Instituto Técnico Superior Industrial w Soledad w północnej Kolumbii. Na zebraniu miały zostać omówione zasady związane z pandemią koronawirusa. Ostatecznie odbyło się ono bez udziału Castro.

Nie wpuszczono jej do szkoły

Członek szkolnego personelu zagrodził drogę zszokowanej Isabel Castro. Kobieta nie spodziewała się, że zostanie tak potraktowana i nie dotrze na zebranie z mężem.

„Nie możesz tak przychodzić. Kiedy udajesz się do szkoły, nie możesz być tak ubrana. Przeczytaj regulamin” – cytuje członka szkolnego personelu „Mirror”.

Kobieta jest zdania, że wcale nie wyglądała wulgarnie i nie wie, jak w ogóle inni mogą tak uważać.

Mama trojga dzieci jest w szoku. Uznaje to za dyskryminację. Mąż kobiety broni swojej ukochanej. Porównał zachowanie personelu do zmuszania mieszkanek Afganistanu do zasłaniania ciała w imię cudzych przekonań religijnych.

„Czułam się dobrze ubrana, a fakt, że mam troje dzieci, nie oznacza, że muszę się zakrywać albo nosić coś brzydkiego i ponurego, bez prawa do wyrażania radości życia” – podkreśla Isabela Castro (Mirror).

„Pomyślcie o wszystkich kobietach, które cierpią nękanie z tego samego powodu, na przykład w Afganistanie” – dodaje jej mąż (Mirror).

Źródło: o2.pl