in

27-latka uległa poważnemu wypadkowi i została kaleką. Jej chłopak zaskoczył ją swoją decyzją.

W życiu najbardziej pewne jest to, że nic nie jest pewne. Możesz być zdrową i sprawną 27-latką, z wielkimi planami, a już po chwili Twoje życie obraca się o 180 stopni.

Boleśnie przekonała się o tym Haddie Borbely z Bradford, gdy przechodziła przez ulicę na pasach i wjechał w nią rozpędzony samochód.

Haddie w tym nieszczęściu miała o tyle szczęścia, że w chwilę po zdarzeniu nadjechała pusta karetka i mogła błyskawicznie przetransportować ją do szpitala. Przez kilkanaście godzin toczyła się walka o jej życie.

Kiedy jej stan był stabilny i Haddie odzyskała przytomność usłyszała, że istnieje niewielkie prawdopodobieństwo, że będzie mogła kiedykolwiek stanąć na nogi.

Kręgosłup nie był uszkodzony, ale kości nóg były potrzaskane, miała pozrywane więzadła i uszkodzone kolana. Haddie była zapalonym wędrowcem, kochała wspinaczkę i góry. Teraz jej pasja legła w gruzach przez brawurę jakiegoś szaleńca.

Haddie jest pielęgniarką. Nie raz widziała pacjentów po wypadkach. Wiedziała co ją czeka. Ale bólu, którego doświadczyła nie spodziewała się zaznać.

Dzielnie znosiła cierpienie. Metalowa konstrukcja dbała o prawidłowy zrost kości. Teraz Haddie stała przed trudną decyzją.

Wiedziała, że jej życie zupełnie się zmieniło i długo nie wróci do normy. Znała rokowania i rozumiała, że może nigdy nie stanąć na nogi. Nie chciała by jej chłopak Tom czuł się zobowiązany wobec niej. Nie chciała być dla niego ciężarem. Nie była już dziewczyną, którą poznał i pokochał. Powiedziała mu, że zrozumie jeśli zechce teraz odejść.

Jednak on ani myślał zostawiać ukochanej w tej sytuacji. Kochał Haddie i do głowy nie przychodziło mu zostawiać jej z powodu tego, że stała się ofiarą wypadku. To właśnie teraz potrzebowała go bardziej niż kiedykolwiek, a on zamierzał być dla niej podporą.
 

 
Ta pomoc była jej potrzebna. Otoczona wsparciem i miłością, mimo bólu i ogromnego wysiłku stanęła na nogach. Potrzebowała wielu miesięcy rehabilitacji. Jeszcze długo nie będzie normalnie chodzić. Jej nogi pokryte są licznymi bliznami. Haddie i je musiała zaakceptować.
 
„Te blizny to pozostałość po mojej walce o przetrwanie. Prawie umarłam, a jako pielęgniarka wiem, że miałam wiele szczęścia. Te blizny to część mojej drogi.”
 

 
Tak Haddie radzi sobie po roku od wypadku:
 

 
Podzielcie się z innymi, przepisy drogowe wymyślono nie po to, żeby je łamać.