in

104-letni naukowiec poprosił o śmiertelny zastrzyk. Jego decyzja wzbudziła szeroką dyskusję!

Ten brytyjski naukowiec to David Goodall, który od 1948 roku mieszkał w Australii. Dożył 104 urodzin i z niecierpliwością oczekiwał na śmierć.

Prawo do decydowania o sobie

Mimo tak podeszłego wieku śmierć nie przychodziła. Mężczyzna zdecydował się odbyć tę podróż z własnej woli i sam zdecydować o końcu swojego, długiego życia.

Pojechał do Szwajcarii, by tam umrzeć w chwili, o której sam zdecyduje, w spokoju i z godnością.

W Szwajcarii taka forma zakończenia życia jest legalna i do decyzji o własnej śmierci wystarczy wyrazić prośbę popartą argumentami o wieku lub chorobie.

Goodall uważał, że to dobre rozwiązanie, żałował jedynie, że nie może tego zrobić we własnym kraju.

Decyzja

Goodall był zawsze zwolennikiem prawa do decydowania o własnej śmierci. Kiedy jego własne życie było coraz bardziej ograniczone starością, chorobami i brakiem samodzielności, stało się dla niego trudną do zniesienia udręką.

 
”Bardzo żałuję, że doczekałem tego wieku. Nie jestem szczęśliwy. Pragnę umrzeć. Każdy powinien mieć prawo wybrać, kiedy jest właściwy czas, by odejść.”– pisał na swoim Twitterze

Godność
 
Goodall mimo wieku pragnął niezależności. Nie cierpiał sytuacji, w których musiał polegać wyłącznie na innych. Był także świadomy tego, że z każdym dniem będzie tylko gorzej.
 
”Nie chcę już dłużej żyć. Cieszę się, że mam szansę, aby to zakończyć.”
 
Publiczna debata
 
Decyzja, którą podjął i wpisy, w których uzasadniał swój wybór rozpętały burzliwą dyskusję na temat „asystowanego samobójstwa”.
 
Osoby chore, całkowicie zależne od innych mogłyby mieć wpływ przynajmniej na to kiedy odejdą.
 

 
”Ludzie umierający nie są samobójcami – nie chcą umierać, ale nie mają wyboru. Kiedy śmierć jest nieunikniona, nie powinna wiązać się z cierpieniem. Ci ludzie zasługują na wybór. Powinni mieć przynajmniej możliwość, by kontrolować to, co nieuniknione.”
 
Śmierć Davida Goodalla
 
Bliscy poinformowali, że w dniu swojej śmierci David Goodall był w bardzo dobrym nastroju. Był głęboko przekonany, że jego decyzja jest słuszna. Przed zabiegiem pytał z rozbawieniem „na co czekamy”. Na swój ostatni posiłek wybrał rybę z frytkami, a na deser sernik. W ostatnich chwilach, zgodnie z życzeniem towarzyszyła mu dziewiąta symfonia Beethovena.
 
Podzielcie się swoją opinią na ten temat.