in

Od 15 września kolosalne zmiany! Lekarze łapią się za głowy – to nie skończy się dobrze

Już od 15 września w Polsce pojawią się kolosalne zmiany w związku z walką z koronawirusem. Resort zdrowia poinformował, że będzie można wykonać test na koronawirusa za darmo, wystarczy tylko dowód osobisty.

Lekarzom rodzinnym bardzo się ten pomysł nie podoba i uważają, że będzie to prowadzić do czegoś o wiele gorszego.

Darmowy test na koronawirusa

“Dziennik Gazeta Prawna” poinformował, że już od 15 września czeka nas wielki przełom. Pomysł ministerstwa ma zarówno swoich zwolenników i przeciwników, jednak lekarze rodzinni są niemal pewni, że nie będzie to dobre rozwiązanie.

Do tej pory przeprowadzaniem testów na koronawirusa zajmowały się jedynie szpitale i sanepid. Teraz będzie inaczej.

“Wcześniej robiły to tylko sanepid i szpitale. Po pierwszych informacjach o tej zmianie telefony w przychodniach zamieniły się w »koronawirus-call center«” – czytamy w “Dzienniku Gazecie Prawnej”.

Lekarze łapią się za głowy w związku z nowym pomysłem ministerstwa. Nie do końca znane są także szczegóły tego projektu.

“Bo logiczna w założeniach strategia rozbija się o szczegóły. Nowością jest to, że skierowanie na test wystawia lekarz rodzinny po osobistym zbadaniu pacjenta. Pytanie, co ma zrobić chory, który będzie miał wynik dodatni? Czy opiekę nad nim wciąż sprawuje lekarz rodziny, czy przejmuje ją szpital? Jeśli szpital, to jak ma się do niego dostać? Kto kieruje go na kwarantannę domową?” – pytają dziennikarze “Dziennika gazety Prawnej”.

Póki co nie ma jednak jednoznacznych odpowiedzi na te pytania.

“Szef Porozumienia Zielonogórskiego Jacek Krajewski strategię określa ostro: rosyjska ruletka. Obawia się, że przychodnie POZ staną się ogniskami choroby, co sparaliżuje pracę placówek, które dotąd zajmowały się m.in. osobami z cukrzycą, astmą, chorymi kardiologicznie, starszymi, w ciąży” – donosi “Dziennik Gazeta Prawna”.

Pod znakiem zapytania w związku z tym pomysłem stoi bezpieczeństwo, zarówno pacjentów, jak i samych lekarzy. Należy zaznaczyć, że aż ok. 40 procent lekarzy to właśnie osoby w grupie zwiększonego ryzyka, z chorobami współistniejącymi. Ministerstwo twierdzi, że placówki nie powinny mieć większego problemu z nową organizacją, ponieważ i tak przychodnie mają wydzielone trakty dla osób chorych oraz zdrowych. Niestety, nie wszystkie mają takie możliwości techniczne.

Co sądzicie o tym pomyśle? Dajcie znać w komentarzu!

Źródło: Pikio, Wprost