in

Czy fryzjerzy noszą maseczki?

Wciąż obowiązują wprowadzone jeszcze w ubiegłym roku przez rząd zasady sanitarne obowiązujące w salonach fryzjerskich. Ale nie wszyscy ich przestrzegają

Już po pierwszym lockdownie, w czasie pierwszej fali Covid-19, rząd ogłosił mocne ograniczenia dotyczące pracy w salonach fryzjerskich. Chodziło o zachowywanie odstępu między klientami (minimum 1,5 metra), zakaz używania telefonów komórkowych, a nawet podawania kawy i przyjmowanie klientów tylko po wcześniejszych zapisach. I o rzecz najważniejszą: maseczki.

Fryzjer w maseczce?

Do noszenia maseczek zobowiązani są dziś wszyscy fryzjerzy, zwłaszcza że salony fryzjerskie to przestrzenie zamknięte, gdzie wciąż – w całej Polsce – obowiązuje nakaz zasłaniania nosa i ust. Dodatkowo zlikwidowano możliwość korzystania z tzw. Przyłbic – jak dowodzą badania, nie chronią one przed przenoszeniem wirusa tak jak maski.

– Od marca ubiegłego roku każdy w naszym salonie pracuje bezwzględnie w maseczce – mówi Anna, fryzjer z Warszawy pracująca w prestiżowym salonie Tallulah. Przyznaje, że na początku trudno było się do tego przyzwyczaić, ale wszystkim weszło to w krew. – Nawet nie zauważam już, że mam na twarzy maskę, bo mam ją zawsze – przyznaje Anna.

Ale nie wszystkie salony stosują te zasady równie rygorystycznie. W niektórych pracownicy owszem, noszą maski, ale pod nosem. W innych – co widać nawet w galeriach handlowych – fryzjerzy nie zakładają masek wcale. A co z klientami?

Kliencie, załóż maskę – prosi fryzjer

Tu również co salon, to inna strategia. Są miejsca, w których klienci muszą być w maseczce przez cały czas.  Niektóre – jak wspomniany salon Tallulah – oferują nawet klientom specjalne, cieńsze maski naklejane na twarz, które są wygodniejsze zwłaszcza w trakcie strzyżeń. Ale czy klienci chętnie się do tych zasad stosują?

– Niektórzy tak, inni nie. A my nie mamy możliwości, żeby kogokolwiek do założenia maski zmusić – przyznaje fryzjer jednego z salonów fryzjerskich w Warszawie. Innym problemem są usługi barberskie – nie da się przyciąć brody bez zdjęcia maski. Ale powinno się to robić tylko na czas trymowania zarostu.

Fryzjer często jest w rokroku. Z jednej strony chce dbać o bezpieczeństwo, z drugiej – nie zamierza kłócić się z klientem, który twierdzi na przykład, że jest zaszczepiony. Chociaż szczepienia w Polsce nie zwalniają z noszenia maseczek ani fryzjerów, ani klientów.

Bezpieczny salon fryzjerski

Na dłuższą metę, jak przyznają pracownicy salonów fryzjerskich, dbanie o bezpieczeństwo przekłada się na większą liczbę klientów. Jeśli ci widzą, że fryzjerzy noszą maski, sprzęty, krzesła, myjki i narzędzia są na bieżąco dezynfekowane, a między klientami zachowywany jest dystans lub rozkładane specjalne przegrody oddzielające sąsiadujące osoby – czuje się bezpiecznie. I będzie chciał do takiego miejsca wracać. Zwłaszcza w kontekście kolejnej fali pandemii – a właściwie fal – to kluczowe.