in

Ciężarna kobieta została aresztowana za wpis na Facebooku. Ta historia nie mieści się w głowie.

Pewną ciężarną aresztowano za to, co napisała na Facebooku. Została wyprowadzona w kajdankach w obecności dwójki swoich małych dzieci. Nagranie z całego zajścia trafiło do sieci i od razu wywołało prawdziwą burzę wśród internautów.

Zoe Lee mieszka w Ballarat w stanie Wiktoria w Australii i jest matką dwójki dzieci. Aktualnie jest w ciąży i podzieliła się na Facebooku swoją opinią dotyczącą restrykcji, które zostały wprowadzone w całym stanie z powodu pandemii koronawirusa. Wiktoria to region, gdzie mamy do czynienia obecnie z najbardziej surowymi obostrzeniami w całej Australii z powodu dużej ilości zakażeń.

Zoe Lee nie podoba się reżim sanitarny wprowadzony przez władze. Zorganizowała na Facebooku wydarzenie, którego celem miało być nawoływanie stanu do protestowania przeciwko restrykcjom. Dla policji było to jednoznaczne z organizacją imprezy publicznej i zgromadzenia – kobietę zakuto w kajdanki na oczach dzieci.

Na nagraniu, które trafiło do sieci, możemy zobaczyć kobietę tłumaczącą policjantom, że zupełnie nie rozumie, co się dzieje. Nie sądziła, że to, co zrobiła jest niezgodne z prawem. Pomimo tego, że kobieta była ciężarna, zakuto ją w kajdanki i zaprowadzono do aresztu.

Nie minęło kilka godzin, a Zoe Lee już udzielała wywiadu mediom. Uznała, że skoro do protestu nie dojdzie, to przynajmniej wbije szpilę prezydentowi stanu Wiktoria:

“Może to będzie dla niego jak policzek w twarz i pomyśli: tym razem posunąłem się za daleko. Protesty się nie odbyły, nikt nie został skrzywdzony, restrykcje nie zostały złamane. Nie mam więc wyrzutów sumienia.”

Pojawił się także komentarz funkcjonariusza Luke’a Corneliusa:

“Aresztowanie ciężarnej kobiety nigdy nie wygląda dobrze i jest postrzegane okropnie. Ale jestem zadowolony z policjantów, zachowali się odpowiednio i zgodnie z naszą polityką.”

Rodzina Zoe zorganizowała w sieci zbiórkę na pokrycie wszelkich kosztów sądowych i grzywny. Łącznie jest to kwota wynosząca 250 tysięcy dolarów australijskich (682.860 złotych).

Źródło: www.youtube.com, www.popularne.pl, www.fakt.pl