in

Strażak ginie w tragicznym wypadku. Rodzina znajduje list z jego ostatnimi słowami, który wyciska łzy z oczu.

Przeciętny człowiek nie lubi narażać swojego życia na ryzyko. Naturalnym jest trzymać się z dala od rzeczy, które mogą stanowić zagrożenie dla naszego istnienia.

Ale dla osób pracujących w niektórych zawodach każdy dzień życia może stanowić ryzyko.

Kiedy w zeszłym tygodniu huragan Michael dokonał zniszczenia na Florydzie, służby ratunkowe były na pierwszej linii starcia z żywiołem. Chodziło przecież o pomoc ludziom dotkniętym katastrofą.

Jednym z mężczyzn, którzy ryzykowali życiem, aby pomóc innym, był 43-letni strażak i ojciec, Brad Clark.

Niestety nie wróci do swojej rodziny.

Brad Clark był jednym z czterech strażaków ciężko rannych podczas huraganu Michael w zeszły czwartek.

Burza spustoszyła części Florydy, siejąc zniszczenie na dużą skalę. Wciąż za zaginione uznaje się 1 135 osób.

Brad prowadził samochód strażacki przez burzę, aby dotrzeć do ludzi, którzy potrzebowali pomocy. Zdarzył się wypadek, w którym Brad zginął na miejscu.

Według Richmond Times Dispatch dwóch jego kolegów zostało zabranych do szpitala z ciężkimi obrażeniami.

Brad pozostawił partnerkę Melanie i ich cztery córki Brady, Lilly, Olivię i Madison.

Koledzy i członkowie rodziny mocno przeżyli jego śmierć. Dotknął wielu serc. Urodzony w rodzinie strażaków, zawsze chciał podążać śladami ojca.

Ojciec Brada, który służył także jako strażak, opowiadał, jak dumny jest ze swego syna.

„Brad zmarł, robiąc to, co kochał najbardziej” – wyjaśnił ojciec.

Wkrótce okazało się, że Brad był bohaterem od samego początku.

Kilka chwil przed śmiercią przesłał ostrzeżenie innym strażakom odnośnie warunków. To ostrzeżenie porucznika Clarka uratowało kilku innych przed tym samym losem.

Tysiące ludzi uczestniczyło w pogrzebie.
 
Tysiące ludzi zebrało się, by opłakiwać Brada na pogrzebie, który odbył się kilka dni temu.
 
Jego brat, Jonathan Clark, przeczytał podczas ceremonii list – który został napisany przez Brada na wypadek śmierci. Brad napisał go jakiś czas temu i polecił bratu odczytać gdyby zginął na służbie…
 
„Przegrałem swój mecz ze śmiercią. Nie jest coś czego życzyłem tym wszystkim ludziom, którzy są mi bliscy w życiu, ale zrobiłem wszystko, co w mojej mocy.” powiedział J. Clark, czytając list porucznika Clarka do uczestniczących w nim ludzi.
 
„Dzieliłem się z Wami wszystkimi śmiechem” – kontynuuje J. Clark. „Uwielbiałem sprawiać, by ludzie się uśmiechali, możecie być pewni, że spędziłem sporo czasu by przynosić radość innym”.
 
Część listu poświęcił kolegom strażakom, dziękując im za przyjaźń, współpracę i pomoc w trudnych chwilach.
 
Brad przyznał, że jego największe źródło radości, inspiracji i motywacji pochodzi od jego rodziny.
 

 
„Teraz jestem wolnym duchem, lecąc wysoko i starając się czuwać nad każdym z was” – pisał w liście.
 
Podczas czytania słów Brada o miłości, jaką czuł do swojej żony, było wiele łez. Włączył także zestaw instrukcji dla swoich córek; żeby nigdy nie zadowalały się relacjami, które były czymś mniejszym niż to, co łączyło jego z ich matką.
 
„Pracujcie ciężko, nie poddawajcie się, walczcie o to, co chcecie, wierzcie i nigdy nie pozwólcie, aby opinie innych zniechęciły Was do tego, co podpowiada Wam serce” – powiedział Brad do swoich dziewcząt.
 

 
Huragan Michael do tej pory pochłonął życie 29 osób. Gdyby nie bohaterowie tacy jak Brad, cena na pewno byłaby wyższa.
 
Niestety, musiał zapłacić własnym życiem, a jego rodzina i koledzy już nigdy nie będą tacy sami.
 
Proszę, podziel się tym artykułem, aby uczcić pamięć Brada i złożyć hołd profesji, która nigdy nie zaprzestaje działań w celu ratowania życia!