in ,

Anka przeglądała koperty ślubne. Jesteśmy w szoku, co znalazła w jednej z nich, ręce opadają!

Nie ma co się oszukiwać, że wesele owszem, jest wspaniałą uroczystością, ale wymaga ogromnego nakładu finansowego.

Para młoda bardzo często bierze kredyt lub pożyczkę, po to, aby wszystko było tak, jak sobie wymarzyli. Liczą także na to, że goście w dużej mierze przyczynią się do tego, że uda się im pokryć koszty uroczystości. Bardzo często jednak można się rozczarować.

Przekonała się o tym na własnej skórze 31-letnia Anka – podzieliła się swoimi doświadczeniami na portalu WP.

Wydała ze swoim narzeczonym na wesele niemal 40 tysięcy złotych. Musiała skorzystać z pomocy rodziców i banku, aby móc ugościć prawie 100 osób. Kiedy przeglądała prezenty od gości, wprost nie mogła uwierzyć, co znalazła w jednej z kopert. Ręce opadają!

“Nasi rodzice dali po 10 tysięcy. My mieliśmy 8 tysięcy oszczędności. Reszta z kredytu” – zwierza się.

Para młoda liczyła na to, że pieniądze się zwrócą w postaci prezentów od gości. Jeden “talerzyk” to koszt 220 złotych, więc kiedy kobieta zobaczyła, co jest w kopertach, załamała się. Nie chodzi tylko o niskie kwoty.

“Były koperty po 200, 300, 400 zł od pary, więc nie zwróciła nam się nawet opłata “od talerzyka”, że o innych kosztach nie wspomnę” – mówi dalej Anka.

Wśród kopert z pieniędzmi były również koperty zupełnie puste i takie, które zawierały jedynie kupon totolotka. Dla Anki oznaczało to nową drogę życia z długiem.

“Na ślub i wesele córki wydaliśmy prawie wszystkie oszczędności. Młodzi na dorobku, nie było mowy, aby zapłacili za wszystko sami, a nie chcieliśmy, żeby zaciągali kredyty. Chcieliśmy, żeby zaczęli odkładać na mieszkanie. Podczas wesela poszłam z córką do pokoju z ciekawości zajrzeć do kopert. A tam w jednej pocięte gazety! Przeżyłyśmy szok. Córka się rozpłakała, potem wpadł zięć i też się zdenerwował. Nie wiem, jak tak można” – relacjonuje mama Anki.

Źródło: WP