in

10-latka upuściła niemowlę, a potem skakała po jego główce. Dziecko zmarło.

Ta wstrząsająca historia jest tak niewiarygodna, że trudno uwierzyć, że w ogóle mogło do niej dojść.

Wydarzenia miały miejsce w Chippewa Falls w stanie Wisconsin. Wiele faktów tej sprawy jest utajnionych z uwagi na charakter śledztwa. To, co wiadomo na pewno, to, że 6-miesięczny Jaxon Liedl przebywał w prywatnej placówce opieki dziennej, skąd trafił do szpitala w stanie krytycznym i dwa dni później zmarł.

To szpital zawiadomił policję, ponieważ obrażenia dziecka wskazywały na działania umyślne i nieprzypadkowe.

Śledczy w trakcie dochodzenia ustalili, że bezpośrednią przyczyną śmierci chłopca były obrażenia, które spowodowała 10-letnia dziewczynka.

Właściciele placówki, w której doszło do tragicznego wypadku są rodzicami zastępczymi 10-latki.

Tego dnia, dziewczynka była sama w domu. Opiekunowie przebywali z dziećmi na dworze, a najmłodsze dzieci spały, w tym Jaxon.

W rozmowie z policjantami 10-latka przyznała się, że weszła do pokoju, gdzie spał Jaxon i wzięła go na ręce, ponieważ chciała go potrzymać. Chłopczyk jej wypadł i zaczął głośno płakać.
 

 
Spanikowała i zaczęła go „uciszać”. Zatykała mu buzię i dusiła, ale gdy to nie pomagało zaczęła go kopać i skakać po nim…
 

 
Sprawa trafiła do sądu rodzinnego, który 11 grudnia zdecyduje o losie dziewczynki. Na pierwszej rozprawie sędzia wyjaśnił, że wtedy rozstrzygnie czy dziewczynka będzie traktowana w oczach prawa jak osoba dorosła.
 

 
Zrozpaczony ojciec chłopca, Nate Liedl, nie widzi w 10-latce dziecka. Uważa, że jest morderczynią i chce zobaczyć ją w pętach i kajdanach.