in

Sukienka nauczycielki zrobiła furorę na studniówce. Uczniowie nie od razu zrozumieli jej zamysł

Styczeń to czas bali organizowanych na umowne sto dni przez zbliżającymi się egzaminami maturalnymi.

Na studniówce wszyscy chcą wyglądać wyjątkowo. Dziewczyny szyją lub kupują sukienki, dbają o fryzurę i makijaż.

Ale na studniówce w II LO im. Hetmana Jana Zamoyskiego w Lublinie to nauczycielka swoją kreacją zrobiła największa furorę.

Beata Szczerbińska-Budzyńska jest nauczycielką wiedzy o kulturze i wychowawczynią klasy maturalnej. Na studniówkę przyszła w sukience złożonej z czarnego, skromnego topu i rozłożystej, białej spódnicy z podobiznami twarzy swoich wychowanków.

Skąd ten pomysł?

Pani Beata dostała wychowawstwo w tej klasie dopiero w drugim roku. Na początku była to trudna współpraca, ale zaangażowanie wychowawczyni sprawiło, że szybko się zintegrowali i bardzo polubili.

Na tyle, że czas minął zbyt szybko i mocno przeżywali to, że niebawem się rozstaną i rozejdą.

„Chciałam uczcić swoją klasę. Dostałam ją „w spadku” w drugim roku nauki. Czas na integrację był więc znacznie krótszy. Uczniowie się szanują, ale przyjaźnią się kameralnie w mniejszych grupkach. W trzeciej klasie poczuli, że coś się kończy. Ja też poczułam, że coś się kończy i bardzo tego pożałowałam, bo bardzo się z nimi zżyłam. I to właśnie z tych uczuć zrodził się pomysł na studniówkową kreację” – wyznaje pani Beata w wywiadzie dla Dziennika Wschodniego

Pani Beata poprosiła uczniów o zgodę na wykorzystanie wizerunków. Zaznaczyła, że zrealizuje swój pomysł jeśli wszyscy wyrażą aprobatę. Uczniowie nie do końca rozumieli jej zamysł, ale potem wszyscy entuzjastycznie do niego podeszli. Sami mieli zrobić dla niej swoje „selfie” i wybrać miejsce na jej spódnicy.

„Podczas obrabiania tych fotografii przyglądałam się swoim uczniom z innej, bardziej osobistej strony. Wiele mi te zdjęcia o nich powiedziały, bo jedni zrobili sobie bardzo żartobliwe, inni poważne, a jeszcze inni sięgnęli po stylizacje. Poprosiłam, żeby każdy wskazał miejsce, w którym chce się znaleźć. Jedni mają dystans do siebie, inni nie. Jedni celowo chcieli być z tyłu, a innym zależało na przodzie. To wszystko ich wybór.”

Spódnicę uszyły jak żartuje pani Beata najlepsze krawcowe w mieście, czyli jej mama i ciocia, a ona sama drukowała fotografie na papierze do prasowanej i nanosiła je na spódnicę.
Do końca nie było pewności, że projekt się powiedzie. Do ostatniej chwili trwały prace nad spódnicą.

Reakcje były jednoznaczne
 
„Zamoj” to wyjątkowa szkoła i pani Beata nie obawiała się, że komuś może się nie spodobać ten ekscentryczny pomysł.
 
Wszyscy byli pod wrażeniem. Uczniowie, nauczyciele i rodzice szukali i rozpoznawali podobizny na spódnicy. Miało być jeszcze podpisywanie markerem zdjęć, ale zabrałoby to zbyt dużo czasu, więc pani Beata przeznaczy na to godzinę wychowawczą. Sukienka zostanie w szkole jako pamiątka po wspaniałej klasie i relacji z wychowawcą.
 

 
Za co uczniowie tak cenią i lubią swoją panią?
 
Za jej pracę i zaangażowanie. Przygotowuje ich do matury z historii sztuki, ale to pozalekcyjne i poza programowe projekty scaliły ich, zintegrowały i sprawiły, że chciało im się zostawać po lekcjach, by wspólnie działać.
 
„Nauczycielem trzeba być z pasji. Bardzo często to uczniowie wychodzą z inicjatywą. Nie mogę im powiedzieć, że mam za dużo na głowie. Z ogromną przyjemnością angażuję się w dodatkowe zajęcia.
 

 
Podczas 45 minut lekcji nie mogę poświęcić czasu każdemu. Przy projektach każdy jest indywidualnością. Zdarza się więc, że siedzimy po godzinach w kucki lub na czworakach i coś kleimy lub lepimy. To integruje. Wiele można się o młodzieży wtedy dowiedzieć. To takie kameralne godziny wychowawcze.”
 
Kiedy młodzież trafia pod skrzydła takich nauczycieli jak pani Beata okazuje się nagle, że chce być aktywna, czynna i woli realizować projekty, niż siedzieć przed komputerem czy iść na imprezę…
 
Chcielibyśmy żeby w polskich szkołach więcej było takich nauczycieli, a Wy?