in

Energetyki niemal go uśmierciły. Ta historia sprawi, że już nigdy nie sięgniesz po taki napój!

Powszechnie dostępne napoje energetyczne są bardzo popularne. Niektórzy nie wyobrażają sobie dnia bez wypicia jednej puszki. Niestety, mało kto wie, że częste spożywanie energetyków ma bardzo szkodliwy wpływ na zdrowie.

Przekonał się o tym Austin, który dodawał sobie sił i energii takimi napojami. Zapewne, gdyby wiedział, jak to się skończy, nigdy nawet nie spróbowałby takiego specyfiku. Żona Austina, Brianna chciała pokazać światu jaki wpływ na zdrowie i życie mają energetyki. Podzieliła się historią ich życia oraz fotografiami, które pokazują do czego doprowadziło jej męża picie napojów energetycznych.

„Cześć, mam na imię Brianna, a to jest moja historia…
Miłość jest różna. Dla mnie nie są to rozmowy przez telefon czy miłe wspomnienia. Wiem, że miłość to świadomość tego, że dla swojej drugiej połówki jesteś gotowy na wszystko. Zrobisz rzeczy, których nigdy byś się po sobie nie spodziewał. Miłość nie ma ceny.
Doświadczyłeś kiedyś takiego szoku, że nagle cały świat stał się rozmazany i wszystko, co było kiedyś, okazało się zupełnie nieważne? Czułeś, że nie możesz oddychać, a serce wali jak oszalałe? Zapomniałeś jak porusza się rękami i jak wypowiada słowa? Ja doświadczyłam. Doświadczyłam rzeczy, która nigdy nie przyszłaby mi do głowy. A to wszystko wydarzyło się, gdy spodziewaliśmy się naszego pierwszego dziecka.


Szczęście, jakie odczuwamy, gdy jesteśmy w ciąży nie da się z niczym porównać. Wiesz, że rośnie w tobie nowe życie. Czujesz bezwarunkową miłość, która wypełnia ci serce, chociaż jeszcze nie widziałeś tej małej istotki. Mój mąż i ja bardzo cieszyliśmy się na naszego synka. Chcieliśmy, aby już był przy nas.
Tamta noc zburzyła fundamenty naszego szczęścia. Wciąż pamiętam, kiedy moja teściowa obudziła mnie i powiedziała – Austin miał wypadek. Nie wiedziałyśmy nic więcej. Wiadomo było, że mój mąż jest w szpitalu, ale nie wiemy dlaczego się tam znalazł. Do szpitala dotarłam po dwóch godzinach. Powiedzieli mi, że mój mąż, najważniejsza osoba w moim życiu miała krwotok mózgu. Jak to się stało? Lekarze przeprowadzili testy toksykologiczne, aby wykluczyć obecność narkotyków i okazało się, że krwotok był spowodowany nadmiernym piciem napojów energetycznych. Austin pijał je odkąd miał więcej zajęć w pracy.


Przyjechałam, kiedy go operowali. Czekałam 5 godzin, które dłużyły się w nieskończoność. W końcu go zobaczyłam. I chociaż wszyscy patrzyli na zdeformowaną głowę i podłączone wszędzie rurki i maszyny, ja widziałam co innego. Widziałam rodziców Austina. Wzrok matki, który patrzy na nieprzytomnego, ledwo żyjącego syna. Widziałam, jak jego ojciec płacze i przytula się do żony. Nikt nie wiedział, czy ich ukochany syn jeszcze się obudzi.

Kiedy patrzyłam na moją nową rodzinę, która wyglądała teraz jak rozbita, popsuta, to było najgorsze uczucie, jakie doświadczyłam, którego nie da się opisać słowami.
Następnego dnia Austin przeszedł dwie operacje mózgu. Po nich mój mąż dostał udaru, miewał napady padaczkowe, a jego głowa była obrzęknięta. Nie byliśmy przygotowani na żadną z tych rzeczy.
Skupiłam się na modlitwie. Wierzyłam, że w końcu wszystko będzie w porządku, a ja będę silna i nigdy się nie poddam. Wiedziałam, że zawsze będę obok mojego męża, niezależnie od tego co się wydarzy.

W szpitalu spędziłam 2 tygodnie nie odchodząc od łóżka Austina. Musiałam jednak w końcu wrócić do domu.
Nadszedł termin mojego porodu. Nie będę ukrywać, że był to dla mnie bardzo trudny czas. Wcześniej myślałam, że Austin będzie przy mnie i będzie trzymał moją dłoń podczas porodu. Że razem ze mną zobaczy jak na świat przychodzi nas syn. Źle się czułam z tym, że moje plany się nie spełnią. Ale dzień porodu okazał się dniem cudu. Kiedy urodziłam chłopca, w tym samym czasie obudził się mój mąż. Nie widziałam go od tygodnia, ale nie było minuty, żebym o nim nie myślała. Płakałam, kiedy patrzyłam na naszego syna, który był tak niezwykle podobny do swojego taty.


Tydzień po porodzie pojechałam zobaczyć się z mężem. Zostawiłam dziecko pod opieką teściów. Chciałam mu powiedzieć, że nasz syn już jest na świecie i bardzo go potrzebujemy. Mijały kolejne tygodnie, w których Austin poddawany był kolejnym operacjom. Pokładałam w lekarzach całą nadzieję. Po dwóch miesiąc od narodzin syna, Austin mógł w końcu go poznać.

A tak zamartwiałam się wcześniej, że nasze dziecko nie zdąży poznać taty. W dniu, w którym mój mąż mógł zobaczyć syna, do mojego serca dostało się trochę nadziei i szczęścia.

I chociaż teraz Austin wrócił do domu, nasze wspólne życie zmieniło się diametralnie. Wciąż jeździmy na wizyty do lekarzy i często bywamy w szpitalach. Sama już nie wiem, ile czasu tam spędziliśmy. Ale wciąż jesteśmy razem i to jest najważniejsze.

Codziennie dbam o męża i dziecko. Teraz zajmuje się rehabilitacją Austina, przygotowuję mu specjalne posiłki i ćwiczę z nim mowę. Pomagam mu w każdym momencie życia.

Oprócz tych zadań, muszę jeszcze opiekować się ośmiomiesięcznym dzieckiem. Wciąż czuje zmęczenie, ale cieszę się każdą chwilą, jaka została nam dana.

I chociaż Austin jest teraz innym człowiekiem, ja wciąż każdego dnia kocham go jeszcze mocniej. Ze wszystkich sił walczę o jego zdrowie. Jestem pewna, że w końcu się uda. Wiem, że nigdy się nie poddam. Moja miłość jest bezinteresowna, a męża kocham ponad wszystko.

Fotografie: facebook