in ,

Chłopak dostaje ataku paniki. Jego tata w ukryciu filmuje lekarza, który śmieje się z niego i drwi

Samuel Bardwell jest 20-letnim sportowcem z college’u, który cierpi na zespół stresu pourazowego.

Ze względu na swój stan bierze lek Klonopin.

„Zażywał lekarstwa ze względu na ataki paniki, ale przez dwa dni nie przyjął leku, ponieważ nie mógł go dostać w aptece”, powiedział jego ojciec, Donald Bardwell „The Mercury News”.

Jego stan był tak zły, że upadł podczas treningu koszykówki, po tym jak dostał ataku paniki.

Został zabrany do szpitala El Maino w Los Gatos w Kalifornii przez pogotowie.

„Nie wyglądał zbyt dobrze”, mówi jego trener, Scott Eitelgeorge. „Wyglądało na to, że miał dość poważny atak lęku. Sam grał może przez pięć minut, zanim musiał wyjść. Upadł na trawę przed salą. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz, widzieliśmy, że próbował wstać, ale nie mógł. „

Jego tata pojechał do szpitala. Był pewien, że syn otrzyma tam profesjonalną pomoc lekarską, ale totalnie się rozczarował.

Sam, nie tylko nie otrzymał pomocy, to jeszcze został upokorzony przez jedną z lekarek doktor Beth Keegstrę.

„Kazali mu czekać niezliczoną ilość czasu, podczas gdy lekarka śmiała się i rozmawiała ze swoimi współpracownikami. Potem doktor wykpiła jego schorzenie i odmówiła leczenia lęku.”

„Traktowali nas tak, jakbyśmy przyszli tam po narkotyki” – powiedział Donald Bardwell.

„Byliśmy tam przez cztery godziny, a lekarz w końcu wszedł z ochroniarzem. Nawet się nie odezwała i nic nie powiedziała. Po prostu weszła z ochroniarzem. Właśnie dlatego zacząłem nagrywać.”

Bardwell był zdezorientowany tym, dlaczego przyprowadzili strażnika i tak go potraktowali.

„Nie zrobiłem nic złego. Nie podniosłem głosu, nie byłem agresywny. Nie miałem zamiaru być agresywnym – powiedział. „Nie mam na to innych słów. Jestem po prostu zdezorientowany, dlaczego potraktowali nas w ten sposób. Byli wrogo nastawieni od samego początku. Byłem odrętwiały od stóp do głów. „

Możesz to wyraźnie usłyszeć na nagraniu:
 
Przykro mi, proszę pana, jesteś najmniej chory ze wszystkich ludzi, którzy tu są, którzy umierają, mówi dr Keegstra. Nie możesz oddychać. Łał! To musisz być martwy. Czy nie żyjesz, sir? Nie rozumiem. Oddychasz, w porządku.
 
Potem zrobiła się agresywna i gniewnie szarpiąc go za rękę mówi mu, że jest „pełen gówna.” Na szczęście była tam pielęgniarka na tyle miła, że powiedziała, że test na obecność narkotyków nie potwierdził w jego organizmie żadnych środków odurzających. Wtedy dopiero skończyło się agresywne traktowanie. Dostał płyny, suplementy i leki przeciwbólowe.
 

 
– Nie dali mu Klonopinu – powiedział Donald Bardwell. – Wszystko, czego potrzebował, to pigułka lub dwie, dopóki nie dostanie recepty.
 
W rezultacie dr Keegstra została zwolniona z pracy w tym szpitalu.
 
„Bardzo poważnie podchodzimy do tej kwestii, a zakontraktowany lekarz został usunięty z harmonogramu prac w oczekiwaniu na dalsze dochodzenie”, powiedział Dan Woods, w wydanym przez szpital oświadczeniu.
 
Szpital poinformował także, że złożył oficjalną skargę do Izby Lekarskiej o odebranie dr Keegstrze prawa wykonywania zawodu.
 
„Jesteśmy zasmuceni, że w naszym szpitalu miał miejsce podobny incydent, pracujemy nad tym, aby nigdy się to nie powtórzyło” – powiedziała rzeczniczka Vituity Allison Kundu.
 
„Przeprowadzamy równolegle własne dochodzenie w tej sprawie.”
 

 
To głęboko oburzające, gdy to właśnie lekarz ma w takiej pogardzie stan zdrowia pacjenta…