in

Lekkomyślna troska o komfort w domu zabiła ich malutką córeczkę. Teraz próbują ostrzec innych rodziców.

Kerry i Larry Volmert z Fort Worth w Teksasie zostali surowo ukarani przez los za ich niedopatrzenie. Nic nie przywróci do życia ich małej córeczki Sammy, ale przynajmniej mogą ostrzec innych rodziców przed podobną tragedią.

Rodzina Volmertów straciła córkę. Tamtej lutowej nocy było wyjątkowo zimno i przed pójściem spać mama włączyła „inteligentny grzejnik”, który miał dokładnie utrzymywać ciepłą atmosferę w dziecięcej sypialni. Wszyscy spokojnie zasnęli, a kiedy Kerry poszła obudzić córkę następnego ranka, już na schodach poczuła, że ​​coś jest nie tak. W pokoju dziecięcym na drugim piętrze było potwornie gorąco, a martwe ciało Sammy leżało w łóżeczku.

Ani desperackie próby wskrzeszenia córki, ani wysiłki lekarzy ratunkowych nie przyniosły żadnych rezultatów – szpital stwierdził tylko śmierć dziecka.

Sammy miała 17 miesięcy i zmarła na hipotermię. Dochodzenie wykazało, że grzejnik zresetował się i zamiast 23 stopni podgrzał powietrze w pokoju przez całą noc do 38. Rodzice, którzy spali piętro niżej, odczuli to ale za późno. Lekarze uważają, że dziewczyna zmarła we śnie i nawet nie zdążyła zapłakać – w tym wieku dzieci reagują bardzo różnie na zmiany temperatury otoczenia.

Szanse na śmierć z przegrzania się są dla dzieci znacznie wyższe, ponieważ małe ciało ma zbyt dużą powierzchnię w stosunku do masy, przez co płyn w ciele szybko rozgrzewa się do śmiertelnie wysokich temperatur.

Dzieci rzadko umierają z powodu przegrzania w ogrzewanym pomieszczeniu. Słyszy się tylko o przypadkach śmierci niemowląt w zamkniętych samochodach na słońcu. Rodzina Volmertów nie miała pojęcia, co zagraża ich dziecku, dlatego nie podjęła żadnych kroków w celu zapewnienia mu bezpieczeństwa. Teraz wzywają wszystkich rodziców, aby nie powtarzali ich błędu. Umieść kamerę wideo, czujniki temperatury i dymu oraz alarm w sypialni dla dzieci – a najlepiej umieść łóżko dziecka blisko swojego.

Fotografie: facebook