in

Nietrzeźwy kierowca zabija 14-latka w Boże Narodzenie. Gdy policjantka patrzy na zwłoki, pęka jej serce.

Boże Narodzenie było ostatnim dla 14-letniego Andrew Nguyena. Policjantka Tori DelliCarpini była jedną z pierwszych osób, które 25 grudnia zjawiły się na miejscu tragedii.

Była głęboko poruszona dramatem, który nigdy nie powinien był się wydarzyć.

Napisała ważne słowa, które opublikowała w internecie:

W świąteczny poranek otrzymaliśmy wezwanie na śmiertelną kolizję, w której niewinny 14-letni chłopiec stracił życie z rąk pijanego kierowcy.

Widzieliśmy wrak … fragmenty aut… heroiczną walkę ratowników medycznych i strażaków w walce o ludzkie życie. Widzieliśmy rodziców, których musieliśmy odciągać od ich martwego dziecka.

Żaden rodzic nie powinien przeżyć śmierci dziecka. To zdarzenie mnie tak poruszyło, że nie mogę się pozbierać. Zabolało mnie serce na myśl o tych wszystkich dramatach, w wyniku których życie straciło tylu niewinnych ludzi. Ta rodzina straciła syna w świąteczny poranek. To nigdy nie powinno się wydarzyć.

Dziś wieczorem, przed zmianą, kupiłam prosty koszyk z białymi kwiatami i kartką dla rodziny. Każdy z nas, który był na miejscu tego wypadku, przeżył na swój sposób tą tragedię.

Wszyscy razem pojechaliśmy do rodziców tego chłopca i stanęliśmy w drzwiach ich domu.

Otworzył nam ktoś z rodziny i zaprosił do środka.

Gdy wszyscy tłoczyliśmy się po jednej stronie w salonie, ojciec chłopca zszedł po schodach, wyraźnie obolały z powodu odniesionych obrażeń. Jego żona pozostała na górze, zbyt cierpiąca by się ruszać, a tym bardziej rozmawiać na temat tej tragedii. Nie dowierzali, że przyszliśmy ich zobaczyć i wesprzeć. Kiedy tak siedziałam, zauważyłam prezenty świąteczne dla tego chłopca… prezenty, których nigdy nie otworzy.
 
Jeden z wujków poprosił nas o to, abyśmy wszyscy stanęli do zdjęcia. Nie chciałam, bo czułam się niezręcznie… Mam nadzieję, że ta fotografia pozostanie w prywatnym archiwum.
 
Mam też nadzieję, że nie będzie synonimem bólu, straty i smutku, ale miłości, wsparcia i współczucia od obcych ludzi. Kiedy wychodziliśmy by wrócić do swoich rodzin, ojciec i wujek żegnali nas ze łzami, ściskając dłonie.
 
Nie pisze tego dla uznania. Chcę uświadomić ile bólu może sprawić nieodpowiedzialna decyzja.
 
Droga to nie plac zabaw. Piłeś – nie prowadź. Nie rób tego. Poproś kogoś, wezwij taksówkę, jedź autobusem, idź pieszo, zostań u przyjaciół, do cholery zadzwoń choćby na policję, ale nie wsiadaj po alkoholu za kierownicę!
 
Rozmawiaj o tym. Uświadamiaj dzieci i członków rodziny. Żaden wiek nie jest „za stary” lub „za młody” na to, aby uświadamiać.
 
Ta rodzina nigdy już nie będzie kompletna. Ich losy na zawsze zmienił ten świąteczny poranek.
 
Spoczywaj w pokoju chłopcze. Nie zostaniesz zapomniany.