in

Mama nie mogła sobie poradzić z napadem złości u dziecka. Wtedy na ratunek przybył listonosz.

Czasami pomoc może przyjść do nas z absolutnie nieoczekiwanej strony i od osoby po której się tego nie spodziewaliśmy. Kiedy młoda matka nie mogła poradzić sobie ze swoim dzieckiem, pomogła jej nieznana kobieta, która okazała się listonoszem.

Trudności macierzyństwa

28-letnia Charlotte Bennett jest matką trojga dzieci. Najstarszy Cory ma dwa lata, drugie dziecko ma rok, a najmłodsze 13 tygodni. Corey już chodzi do przedszkola, a Charlotte często musi sama odebrać syna wieczorem, ponieważ jej mąż może nadal być w pracy.

Corey jest bardzo aktywnym chłopcem, którego czasem nie jest łatwo kontrolować. Często jest kapryśny i zachowuje się tak, że Charlotte musi się zarumienić ze wstydu. Kobieta czasem naprawdę nie wie, jak poradzić sobie z jego złym zachowaniem, ponieważ w swoich ramionach zazwyczaj trzyma jeszcze dwójkę dzieci, które potrzebują znacznie więcej uwagi niż Corey.

Pewnego razu Charlotte odebrała Coreya z przedszkola i poszła z nim do domu. Szli zwykłą drogą i nic nie zwiastowało „burzy”. Ale dziecko nagle zaczęło się źle zachowywać, Corey krzyczał i wpadł w szał, tłumaczył, że nie chce jeszcze iść do domu, chce iść na spacer.

Charlotte była zmieszana i nie wiedziała, jak się zachować. W jednej ręce miała 13-tygodniowe dziecko, a drugą popychała wózek, w którym siedziało jej roczne dziecko. Charlotte po prostu nie mogła fizycznie wziąć Corey na ramiona, aby zabrać go do domu. Nawet nie mogła chwycić go za rękę.

Charlotte próbowała spokojnie porozmawiać z Coreyem i wyjaśnić mu, że jest już za późno, czas przygotować obiad, a jutro postarają się zostać dłużej. Ale chłopiec był jeszcze bardziej zły i zaczął płakać mocniej. Biedna kobieta, rozdarta między trojgiem dzieci, była już prawie zdesperowana i nie wiedziała, jak poradzić sobie z tą sytuacją, gdy z pomocą przyszła jej zupełnie nieznana kobieta.

Pomysł listonosza

Podczas gdy Charlotte próbowała poradzić sobie ze swoim wrażliwym synem, obok niej przeszła listonoszka. Bez zastanowienia po prostu podeszła do Coreya i zapytała, czy chce pomóc jej w przemyceniu listów do skrzynek pocztowych. Corey oczywiście się zgodził.

Do samego domu uspokojone dziecko niosło pocztę wraz z listonoszem. A kiedy zbliżyli się do domu Coreya, kobieta dała mu nawet 1 funta, mówiąc, że dzisiaj bardzo jej pomógł, i spodziewa się, że odtąd zawsze będzie tym samym posłusznym i grzecznym dzieckiem.

Charlotte nie wiedziała, jak podziękować Pani listonosz. Zwykle, gdy takie sceny miały miejsce publicznie, nie widziała nic więcej oprócz osądzających spojrzeń, jakby mówiły, że jest bezużyteczną matką, ponieważ nie może skontrolować własnego dziecka. Ale zachowanie listonosza pozwoliło jej zrozumieć, że na świecie jest wielu dobrych ludzi, którzy są gotowi pomóc bezinteresownie.