in

Ciotka umierając, mówi mu: „zajrzyj pod maszynę do szycia” – To, co tam znalazł zszokowało świat!

Leżąc na łożu śmierci w 2004 roku, Jenny Verastro wyszeptała do swojego siostrzeńca Carla Sabatino pięć słów, które na zawsze zmieniły jego życie: „Zajrzyj pod maszynę do szycia”.

To, co Carl tam znalazł, doprowadziło do lat badań w świecie sztuki i zmieniło to, co wiemy o jednym z najsłynniejszych artystów w historii.

Podczas służby wojskowej w czasie II wojny światowej, mąż pani Verastro, Nicky, kupił od sprzedawcy ulicznego obraz kobiety w kapeluszu. Nie było jednak powodu, by sądzić, że obraz, który jego wujek kupił za około 10 euro ponad 70 lat temu, może teraz być wart około 30 milionów dolarów.

Okazuje się, że wydruk jest prawdopodobnie drugą wersją arcydzieła Pabla Picassa z 1901 roku „Kobieta w pelerynie”, stworzonym przez artystę wiele lat po pierwszej, w którym testuje on nową technikę.

Sabatino był poruszony znajdując obraz schowany pod maszyną do szycia. Jako dziecko widywał go na ścianie. Kiedy przyjrzał się dokładniej podpisowi na obrazie, zrozumiał, dlaczego ciocia starannie zapakowała go w starą gazetę i ukryła na długie lata przed śmiercią.

Oryginalna wersja „Kobiety w pelerynie” Picassa wisi w Muzeum Sztuki w Cleveland, początkowo więc eksperci odrzucili wersję Sabatino, podważając jej wiarygodność.

Pierwszy werdykt, który otrzymał z nowojorskiego domu aukcyjnego, negował autentyczność dzieła. Ale nie zrażony Carl, szukał opinii innych ekspertów, m. in. Richarda Beaulieu, który pobrał próbki farby i dopasował barwnik do tych stosowanych w Europie w latach trzydziestych.

„Czas, w którym powstało i podpis na nim, raport sądowy z ekspertyzą odcisku palca – naprawdę jestem przekonany, że to autentyczne dzieło Picassa” – powiedział Beaulieu.

Sabatino, który miał lata doświadczenia w dziennikarstwie śledczym, zaczął badać karierę Picassa i odkrył, że artysta eksperymentował z nową techniką drukowania, zwaną techniką gumy dwuchromianowej w 1936 roku, którą jak się wydawało zastosował w drugiej wersji obrazu.

Pozostaje pytanie, jak dzieło Picassa trafiło w ręce ulicznego sprzedawcy? Nigdy się tego nie dowiemy, ale zakłada się, że podczas bombardowania Londynu w 1944 r. piwnice wielu muzeów i kolekcjonerów zostały zalane, zniszczone i splądrowane.
 
Jest jeszcze jeden element tej układanki – częściowy odcisk palca pozostawiony w farbie, zanim wyschła wierzchnia warstwa.
 
W 1911 roku Picasso był przesłuchiwany przez francuską policję w Palais de Justice po kradzieży dzieła Mona Lisa Leonarda da Vinci z Luwru. Picasso przyjaźnił się z głównym podejrzanym, Gérym Piéretem. Wtedy pobrano od niego odcisk palca w ramach oficjalnego śledztwa. (Faktycznym sprawcą okazał się Vincenzo Peruggia, który pracował w Luwrze i uważał, że obraz powinien wisieć we włoskim muzeum.)
 

 
W 2017 r. Carl Sabatino opublikował książkę o swojej przygodzie w świecie sztuki zatytułowaną „Picasso Undiscovered In Blue: Journey Of A Lifetime”, w której ujawnia, że częściowy odcisk palca został zidentyfikowany jako najprawdopodobniej należący do Picassa.
 
Prawie 15 lat później, po przeczytaniu setek tekstów o artyście i śledzeniu jego życia i pracy, Carl podsumowuje to słowami
 
„… ta nie odkryta praca, to nowa forma sztuki, została stworzona do eksperymentalnych lub praktycznych celów ekspozycji oraz do promocji twórczości artysty z ‚Niebieskiego okresu’ jego twórczości.”
 

 
Szacuje się, że wersja należąca do Carla jest warta 13 milionów dolarów. Ale dopiero wystawienie na aukcji zweryfikowałoby te szacunki. W przypadku dzieł uznanych artystów, sumy osiągane podczas licytacji, na ogół wielokrotnie przewyższały ceny wywoławcze.
 
Carl poświęcił wiele lat na potwierdzenie autentyczności skarbu znalezionego w maszynie do szycia. Ale cóż, chyba mu się to opłaciło…
 

 
Podzielcie się tą niesamowitą historią z bliskimi!