in

Kelnerka przez lata musiała radzić sobie z chamskim klientem. Gdy zmarł, nie dowierzała co dla niej zrobił.

Traktuj innych tak, jak chcesz sam chcesz być traktowany. To powiedzenie wszyscy słyszeliśmy niezliczoną ilość razy, ale niektórym z nas mimo to ciężko wdrożyć go do swojego życia – a nawet nie wiesz, jak to może je zmienić!

Przypadek kelnerki Meliny Salazar w pełni udowadnia, że warto być miłym dla innych, bez względu na to, jak odnoszą się do ciebie.

Opisanie klienta Waltera „Buck” Swords tylko jako wybrednego i aroganckiego to za mało. Bohater wojenny regularnie odwiedzał restaurację, w której pracowała Melina, gdzie latami narzekał, wyżywał się na pracownikach, a nawet czasem klął na kelnerki. Był tak bezczelny wobec kelnerek w restauracji, że większość z nich nie chciała go obsługiwać.

Z wyjątkiem Meliny, która traktowała wszystkich klientów w ten sam sposób – z uśmiechem i próbą uprzyjemnienia jedzenia.

Każdego dnia Melina traktowała 89-letniego mężczyznę z ciepłem, które okazywała wszystkim innym klientom. Podawała mu jedzenie dokładnie tak, jak chciał – na gorąco – i przy każdej okazji, jaką miała, była miła i ciepła dla drażliwego starca.

Oboje zaczęli sobie ufać. Melina opiekowała się swoim stałym klientem, a Buck wiedział, że za każdym razem, gdy odwiedzi restaurację, dostanie tego samego ciepła i uśmiechu od swojej niezwykłej kelnerki.

Ale pewnego dnia Buck nie przyszedł do restauracji i jego lojalna kelnerka zaczęła się martwić. Melina pomyślała o najgorszym i zaczęła sprawdzać nekrologi w lokalnej gazecie, co potwierdziło jej obawy: Buck umarł.

Następnego dnia prawnik pojawił się w restauracji i szukał Meliny. Oboje usiedli i zaczęli rozmawiać, a rozmowa zmieniła się z uprzejmej, w poważną sprawę związaną z Buckem. Prawnik opowiedział kobiecie, jak Buck często mówił o swojej ulubionej kelnerce, jaka jest słodka i ciepła. Staruszek chodził do tej restauracji tylko dla niej.
 
Ale prawnik nagle przekazał jej wiadomość, której totalnie się nie spodziewała.

Buck uwielbiał tę kobietę i darzył ją wielkim szacunkiem, a po śmierci zostawił jej w spadku część swojej posiadłości: 50 000 $ i samochód. Melina nie mogła w to totalnie uwierzyć. Takiego napiwku nie dostał chyba nikt na świecie.
 
Ta historia jest dowodem, że dobre uczynki są zawsze nagradzane – czasem w nieoczekiwany sposób. Mamy nadzieję, że ta cudowna kobieta zainspiruje wszystkich do tego, aby traktować każdego z ciepłem i szacunkiem, bez względu na wszystko.