in

Straciła syna 18 dni po porodzie. Teraz chce ostrzec inne mamy, które karmią piersią.

Jillian Johnson urodziła swojego synka Landona przez cesarskie cięcie. Chłopczyk ważył 3360 g i otrzymał 8, a po chwili 9 punktów w skali Apgar. Był zupełnie zdrowym dzieckiem.

Po trzech dniach mamę i dziecko wypisano ze szpitala. Ale już 12 godzin później rodzice przywieźli z powrotem maluszka, u którego zatrzymała się akcja serca…

Lekarzom udało się przywrócić akcję serca, ale uszkodzenia mózgu były zbyt poważne nie miał szans żyć, tylko aparatura podtrzymująca sprawiała, że żył. Po piętnastu dniach Landona odłączono.

Jak do tego doszło?

Jilian opowiedziała swoją historię na blogu, założyła fundację i stara się uświadamiać mamy, że to, co przydarzyło się jej, jest realnym zagrożeniem.

Szpital, w którym urodziła Jilian preferował karmienie piersią do tego stopnia, że Jilian była przymuszana do karmienia mimo, że miała niewiele pokarmu, a jej syn nieustannie płakał.

Jilian czuła się pod presją karmienia piersią mimo sygnałów, że jej syn nie dojada. Nikt z personelu nie zareagował na jej prośby o podanie sztucznego pokarmu. Tłumaczono jej, że musi przystawiać często i że samo się wyreguluje i będzie miała więcej pokarmu. Jilian pisała potem, że traktowano ją tak, jakby była złą matką, bo nie chce karmić piersią.


 
W końcu poddała się i uwierzyła, w to co jej mówiono, mianowicie że każda kobieta ma dość pokarmu.
 
Nawet po wyjściu ze szpitala nadal nieustannie przystawiała synka do piersi i nie podała mu butelki.
 
Wypisano ich mimo, że waga Landona spadła poniżej norm spadku wagi urodzeniowej i nie przyrosła. Po 12 godzinach głodne i odwodnione dziecko zmarło. Jedynie reanimacja i aparatura przywróciły je do życia na 15 dni.
 

 
Jilian obwinia siebie za to, że uległa presji, a wręcz terrorowi karmienia piersią. Uważa, że trend naturalnego karmienia doprowadził do popadania w skrajność.
 
Jilian apeluje: Nakarm swoje dziecko, nie ważne czym, nie pozwól by było głodne!
 
Jilian została ponownie mamą. Jak mówi, bała się, że jej córeczka jest zbyt cicha, bo w ogóle nie płakała. Tylko jadła i spała. Wtedy zrozumiała, że to normalne. Gdy urodziła Landona jeszcze tego nie wiedziała, nie rozumiała, że on tak strasznie płacze, ponieważ był głodny.
 
„Zagłodziłam własne dziecko” – napisała Jilian. „Opowiadam o tym, by szerzyć świadomość, że to może się zdarzyć. Nie ulegaj presji, słuchaj swojej intuicji. Ty wiesz najlepiej, zaufaj sobie.” – alarmuje mamy.
 

Źródło: fedisbest